środa, 14 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 50


Matt postanowił pojechać na halę razem ze mną. Było mi to obojętne. Postanowił poczekać gdzieś z boku. Szłam niepewnie. Do drzwi dzieliły mnie centymetry. Nawet zastanawiałam się czy nie zadzwonić do Karola, że przyjeżdżam…
Nagle ktoś wyparował z drzwi.
- An.. Anka? – ledwo wykrztusił Kłos.
- Tak. – ja i on staliśmy przez chwilę w osłupieniu i w ciszy.
- Mam pytanie. – powiedziałam.
- No?
- Mogę cię przytulić? – do oczu zaczęły napływać mi łzy.
- Chodź. – rozłożył ramiona i się roześmiał.
Staliśmy tak w ramionach kilkanaście sekund. Nie opanowałam łez.
- Mała, nie płacz. – próbował mnie pocieszyć gładząc mnie po włosach. – Czyli mam rozumieć, że sobie wszystko przypomniałaś?
- Tak, wiem wszystko.
- Pójdźmy gdzieś, to pogadamy, ok?
- A trening?
- To nie jest najważniejsze.
Poszliśmy przed halę. Usiedliśmy na ławce. Tak. Ta sama ławka. Tyle wspomnień...
Opowiedziałam mu wszystko ze szczegółami. Nawet to czego się dowiedziałam od Wojtka. Patrzył na mnie zdziwiony, jakby do końca w to wszystko nie wierzył.
- Zabiję go. – powiedział rozgniewany.
- Karol, nie warto.
- A co z Bartkiem? – spojrzał mi w oczy.
- Pewnie już sobie kogoś znal…
- Nie, on ciągle wierzy, że może być jak dawniej.
- Ja nie potrafię…
- Ale przecież wiesz jak było.
- Nie mam pewności. Już kiedyś to przechodziłam.
- Ten cały Łukasz, twój były siedzi w więzieniu. Więc o to się nie martw. Co zamierzasz?
- Pogadać z prezesem.
- Chcesz wrócić do pracy?
- Nie mam pojęcia czy mnie przyjmie. No i co z Bartkiem…
- Na pewno tak. Ale sama wiesz, że będzie ci ciężko. Pomogę ci. – na jego twarzy zajaśniał uśmiech.
- Dziękuję. – pocałowałam go w policzek.
- Ej, ej uważaj. Bo może widzi to moja dziewczyna. – zaśmiał się.
- O, dlaczego wcześniej nie mówiłeś? Jak ma na imię?
- Ola.
- Gratulacje. Na mnie chyba pora. Muszę mieć to już za sobą.
- Wejść z tobą?
- Nie, leć na trening. Tylko nie mów nikomu że jestem.
- Ok.
Pożegnaliśmy się i pognałam do Przedpełskiego. Zapukałam do drzwi.
- Proszę. – usłyszałam.
- Dzień Dobry. – przywitałam się.
- Aniu. Nawet nie wiesz jak nam ciebie brakowało. – wstał i mnie przytulił.
- Też się cieszę. – zaśmiałam się.
- Proszę, powiedz że chcesz wrócić. – wlał mi wody do szklanki.
- No jeżeli jest miejsce jeszcze….
- Raczej tak .Dla ciebie zawsze. – roześmiał się. – To ile czasu ci starczy… Od jutra? Chyba, że od dziś?
- A mogę jeszcze dokładnie wszystko przemyśleć?
- Jasne, nie śpiesz się.
Porozmawialiśmy jeszcze trochę, a następnie zdecydowałam się wejść na halę. Otworzyłam lekko drzwi. Ujrzałam chłopaków jak ćwiczą. Nigdzie nie widziałam pana Jacka. Usiadłam na trybuny, aby im nie przeszkadzać.
PERSPEKTYWA BARTKA:
Znów, zwykły szary dzień. Codzienny trening. Rozciągam się, kiedy nagle podchodzi do mnie Szampon.
- Stary, widzisz? –wskazał na trybuny.
- Daj mi spokój. – chciałem go minąć, ale skutecznie zasłonił mi drogę.
- Anka tam siedzi. – na te słowa o mało co nie podskoczyłem.
Spojrzałem w tą stronę. Akurat w ty momencie co ona. Szybko odwróciła wzrok.
- Co ona tu robi? – spytałem Mario.
- Nie wiem. Idziemy się z nią przywitać. Idziesz?
- To nie najlepszy pomysł.
 Widziałem jak chłopaki z uśmiechem się z nią witają. Ona czasami przekierowywała wzrok na mnie.
- PERSPEKTYWA ANKI:
- Czyli już wszystko pamiętasz? – spytał Cupko.
- Tak Konstantin, wszystko. – roześmiałam się.
- Wracasz do pracy? – zapytał Winiar.
- Zastanawiam się.
- Dziewczyno, nad czym? Masz wrócić i tyle. – usiadł obok mnie Karol.
- Wiesz o co chodzi… - powiedziałam.
- Bartek? – spytał Aleks.
- A wy przypadkiem nie musicie iść na trening? – uśmiechnęłam się. Chciałam zmienić temat.
- I tak jeszcze do tego wrócimy. To jak kiedy powitalna imprezka? – zatarł ręce Kłos.
- Karolku, nie rozpędzaj się tak.. A właśnie co z mieszkaniem?
- No przecież to także twój dom.
- A ta twoja Ola?
- Na pewno zrozumie. – roześmiał się.
- To kiedy ta imprezka? – dosiadł się Zati.
- Może jutro? – spytałam na co wszyscy przytaknęli.
- Chłopaki, nie opierdzielać się. – krzyknął trener, a po chwili stał już koło mnie.
- I jak wracasz do nas na stare śmieci?  -roześmiał się.
- No właśnie waham się.
- No to ja tak między nami radziłbym się pośpieszyć, bo oprócz ciebie jest jeszcze jedna dziewczyna chętna na twoje miejsce.
- To jutro dam odpowiedź.
Pożegnałam się i skierowałam się do wyjścia.
- Teraz tak to będzie wyglądać? Będziemy się mijać, udawać, że się nie znamy? – usłyszałam głos za sobą.
*******************************************************************************

50 ROZDZIAŁ!  dobrnęliśmy :P ile byście chcieli rozdziałów? ;)

sobota, 10 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 49


Obudziłam się i od razu w oczy rzuciły mi się walizki stojące obok łóżka. Podeszłam bliżej i zobaczyłam moje rzeczy. Przebrałam się : http://allani.pl/zestaw/836891 i od razu poczułam zapach naleśników, które pokierował mnie do kuchni. Ujrzałam tam Andersona stojącego przy kuchence gazowej w fartuszku nakładającego ciasto naleśnikowe na patelnię. W tle usłyszałam jakąś muzykę. Patrzyłam tak na niego kilka sekund do czasu aż nie zaczął śpiewać do widelca. O mało co nie wy buchnęłam śmiechem.
- W tej siatkówce to ty się marnujesz. A taka kariera piosenkarza by cię czekała. – powiedziałam z powagą, a on na te słowa odwrócił się na pięcie.
- Bardzo śmieszne. Długo już tu stoisz?
- Dobrych kilka piosenek w twoim wykonaniu. – zaśmiałam się.
- Zawsze jesteś taka?  -odwzajemnił uśmiech.
- Perfidna? Tak. Kocham to. – roześmiałam się. A tak w ogóle to skąd masz moje rzeczy?
- Przywiozłem ci. A skąd to chyba nie muszę mówić. – skrzywił się.
- Co tam dobrego smażysz? – zmieniłam temat. Zauważył, że nie chcę o tym rozmawiać…
- Naleśniki z nutellą. – zaprezentował je.
Od razu wzięliśmy się za jedzenie.
- Smakowało?  -zapytał zbierając naczynia.
- Tak. Podziwiam takich ludzi jak ty.
- Dlaczego?
- Ja nie umiem gotować. – pokiwałam przecząco głową. – Na razie opanowałam zaparzenie kawy i smażenie jajecznicy.
- Nikt nie jest doskonały. A o której lecimy do Polski? – zapytał.
Że co? Że lecimy?
- Lecę o 15.00.
- Lecimy o 15.00. – poprawił mnie uśmiechając się.
- Zwariowałeś? Masz wakacje, powinieneś odpocząć, a ja i tak ci je psuję.
- Nie przekonasz mnie. Bilet mam już zarezerwowany.
- Nie musisz.
- Muszę.
- Matt… - zaczęłam.
- Nie lubię się sprzeczać. – zaśmiał się.
- Idiota.  – pokręciłam głową.
- Nie obrażaj. – udał że się obraził.
- Tylko stwierdzam fakty. – wzięłam łyk kawy.
- O nie, tak to nie będzie. – podszedł i zaczął mnie łaskotać.
- Anderson, bo zaraz rozlejesz kawę… - nie zdążyłam dokończyć, bo kawa wylądowała na jego spodniach, a ja zaczęłam się śmiać.
- To było zaplanowane, tak? – popatrzył z uśmiechem na swoje spodnie.
- Ups… - skrzywiłam się.
- Nie widzę, żeby było ci przykro.
- Bo ja to tak tego nie okazuję. – pokiwałam głową.
- Mam prośbę. Pójdziesz do mojego pokoju i przyniesiesz moje spodenki, a ja od razu pognam z tym do łazienki?
- Jasne.
Poszłam do jego pokoju i wzięłam pierwsze lepsze z szafki, a następnie weszłam do łazienki. Trochę było mi głupio tak wparować gdy on się przebierał.
Lekko zapukałam do drzwi. Gdy usłyszałam ,,proszę’’ weszłam spełnić misję: dostarczyć Andersonowi spodenki. Zakryłam dłońmi oczy a następnie otworzyłam drzwi. Po omacku weszłam do środka. I wychyliłam rękę ze spodenkami w jego stronę. Usłyszałam śmiech, ale nie zdecydowałam się opuścić rąk.
Po chwili poczułam pocałunek w policzek. Natychmiast otworzyłam oczy.
- A to za co? – zaśmiałam się.
- Głuptas. – szturchnął mnie w żebro.
- Yyyy… ubierz się bo się przeziębisz. – spojrzałam na niego.
- Jak ty się o mnie troszczysz. – wziął ode mnie spodenki.
Ubrał się, a następnie wyszedł do pokoju się pakować.
Godzina 14.00 Pojechaliśmy taksówką na lotnisko. Wsiedliśmy do samolotu. W głowie miałam tysiące scenariuszy, co się będzie działo w Polsce.
- Może coś mi o sobie opowiesz? – spytał nagle Matt. Siedziałam koło okna. Czułam na sobie jego wzrok.
- Przecież wszystko o mnie wiesz. – zaśmiałam się.
- No chyba nie. Opowiedz mi tak od początku co kiedyś robiłaś.
- Nie będę cię zanudzać. – spojrzałam na niego.
- To ja zacznę. – uśmiechnął się i zaczął opowiadać mi o swoim dzieciństwie, jak  zgubił się w supermarkecie. Trochę mnie rozluźniły jego opowieści. Prawie płakałam ze śmiechu.
- Teraz twoja kolej.
- Za dużo by mówić.
- Mamy dużo czasu.
Przekonał mnie swoim uśmiechem. Nie umiałam mu odmówić. Gdy skończyłam on nic nie mówił.
- Aż tak cię zanudziłam? – roześmiałam się.
- Nie, po prostu nie wiem co mam powiedzieć. Nie miałaś tak kolorowego życia jak ja, no oczywiście oprócz zaginięcia w supermarkecie. – roześmialiśmy się.
Wreszcie ujrzałam lotnisko w Warszawie. Zdecydowaliśmy się od razu jechać do domu w Bełchatowie. Wzięłam swój samochód i pojechaliśmy przed siebie. Dobrze że miałam klucze od mieszkania.
Przyszedł czas na rozmowę z trenerem, chłopakami, Bartkiem… Czy mu wybaczę?....
****************************************************************************

Kto mi w końcu powie co z tym Ignaczakiem w kadrze!? Krótki... Ostatnio coś brak weny ;/ ale następny będzie już ciekawszy ;D

wtorek, 6 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 48


Pół roku później :
Tak minęło już poł roku… Czy sobie coś przypomniałam? Za cholerę. Nawet nie wiecie jakie to denerwujące. Z Wojtkiem układa nam się dobrze. Utrzymuję kontakt z tatą, Karolem, Kamilem, Magdą itd. Kilka razy przyjechał do mnie tata. Chodzę na kursy fotografii, nawet wygrałam kilka konkursów. Nie traktuje tego jako pracę, lecz jako pasję, przyjemność, zapełnianie wolnego czasu. Niby wszystko w porządku, ale ciągle w moim życiu czegoś mi brak. Dziś postanowiłam iść na zakupy. Wzięłam samochód Wojtka i pojechałam do najbliższego butiku. Kupiłam : http://allani.pl/zdjecie/1204173 , http://allani.pl/zdjecie/1112014
Gdy przymierzałam bluzkę, nagle wparował ktoś do mojej przymierzalni, akurat gdy stałam w samej bieliźnie.
- Wojtek? – spytałam wkurzona.
- No witaj piękna. – pocałował mnie w policzek.
- Co tu robisz? – włożyłam bluzkę.
- No przyjechałem na zakupy.
- I przymierzasz ubrania w damskiej przymierzalni? – spojrzałam na niego z politowaniem.
- No dobra. Wziąłem sobie wolne, może pójdziemy do kina?
- W sumie, możemy. – uśmiechnęłam się.
Po chwili podeszłam do kasy. Oczywiście Szczęsny wyrwał mi zakupy i zapłacił za nie.
- Wojtek, ja mam pieniądze, nie musisz za mnie płacić, nie lubię tego.
- Wiem, ale to taki prezent. – pocałował mnie w usta.
Podeszliśmy do samochodu. Za wycieraczką zobaczyłam  mały bukiet kwiatów i jakąś kopertę.
- Jeszcze masz dla mnie dziś jakieś niespodzianki? – zaśmiałam się wyjmując list z koperty.
- Ale to nie ode mnie. – podszedł, i zaczęliśmy czytać kartkę. Tekst był w języku angielskim.
,, Kiedy się spotkamy? Tęsknie za tobą. Za wspólną nocą. Kocham cię. Twój Romeo’’.
- Co to ma znaczyć?  - spytał wkurzony piłkarz.
- Ty chyba w to nie wierzysz. To głupi żart. – zaśmiałam się i wyrzuciłam list z kwiatami do kosza.
- Może mi to łaskawie wytłumaczysz? Zdradzasz mnie, tak? Przyznaj się!
- Odbiło cię? Ciekawe z kim?
-  Pewnie z tym Andersonem. Już dawno powinienem cię przed nim ochronić.
- Możesz na mnie nie krzyczeć? Nie wiem skąd to się tu wzięło. I tłumaczę ci po raz ostatni że z nikim oprócz ciebie się nie spotykam! – wsiadłam do samochodu i dojechałam.
Co za idiota? Kto to mógł napisać?
Dojechałam do domu. Poszłam wziąć prysznic. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Strach, ból, stara szopa, czyli byłam porwana. Widzę Bartka jak się całuje, szpital, krzyk, hałas.
Obudziłam się z kroplami potu na czole. Tak, wszystko pamiętam. Czyli nikt mnie nie bił. A na pewno nie Bartek. Wojtek mnie oszukał. Nie mogłam w to uwierzyć. On jest chory! I ta jego siostra… To z nią całował się Kurek. Tylko dlaczego tak mnie oszukał, wykorzystał, to że straciłam pamięć. Całe to porwanie przez Łukasza…
Poszłam do kuchni. Na kanapie siedział Wojtek.
- Dlaczego to zrobiłeś? Oszukałeś mnie.
- Kochanie, o co chodzi? – spytał jakby nie wiedział o co chodzi.
-Nikt mnie nie bił wszystko zmyśliłeś! Myślałeś że to się nie wyda?! – zaczęłam krzyczeć…
- Ale to nie tak, posłuchaj…
- Po co żebyś znów mnie omotał, oszukał? Nienawidzę cię!
- Proszę daj mi jeszcze jedną szansę. – wstał i chciał mnie przytulić.
Walnęłam go w twarz.
- Nie dotykaj mnie, brzydzę się ciebie.
- Tak? To posłuchaj całej prawdy! Wszystko wymyśliłem. Ta dziewczyna co u nas pomieszkiwała to nie jest moja siostra, tyko kochanka. Kazałem jej omotać Kurka, sam dosypałem mu do drinka jakaś tabletkę otumaniającą. A dziś ten list i te kwiaty? Tak, to ja to napisałem i tam umieściłem.
- Ale dlaczego?  -spytałam cała zapłakana.
- Żebyś musiała mnie przepraszać.  –zaśmiał się. – Sprytne, co?
Nie wytrzymałam. Poszłam po torebkę i wybiegłam z domu.
Od razu zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisko.
Czyli Kurek mnie nie zdradził.. A może jednak? Przecież nie wiem co działo się potem. Muszę z nim porozmawiać. Wracam do Polski. Czuje się źle… Przez ostatnich kilkanaście miesięcy żyłam w kłamstwie.
Udało mi się zarezerwować bilet na jutro. Tylko co mam teraz zrobić? Nie mam żadnych ubrań. Wszystko zostało u Szczęsnego, a tam nie wrócę. Zostało mi tylko jedno wyjście…
- Matt?  -odebrał telefon.
- O hej, dawno się nie odzywałaś.
- Mogę do ciebie przyjechać? – spytałam szlochając.
- Płaczesz? Co się stało? Ktoś ci coś zrobił?
- Mogę? –spytałam błagalnym głosem.
- Gdzie jesteś? Przyjadę po ciebie?
- Na lotnisku.
- Zaraz będę.
Po 30 minutach ujrzałam Andersona. Opowiedziałam mu wszystko. Nic nie powiedział, tylko mocno mnie przytulił.
Wsiadłam do jego samochodu i po chwili byliśmy na miejscu. Położyłam się na łóżku, nie mogłam zasnąć… Nagle usłyszałam głos Matta.
- Mogę?
- Tak.  –ujrzałam go z kubkiem herbaty w ręku.
- Napij się.
- Dzięki – wzięłam łyk.
- Możesz u mnie zostać ile chcesz. Nie musisz już jutro wyjeżdżać.
- Muszę wszystko sobie poukładać, a przede wszystkim nie mogę tu zostać ze względu na…
- Wojtka…?
- Bartka…
- Kurka?
- Muszę wszystko mu wytłumaczyć…
- Jak chcesz, wiedz, że nie jesteś sama…
Pogadaliśmy jeszcze chwilę, a następnie zasnęłam.

************************************************************************
Kadra bez Igły.... No, no... Fajnie ;/ Komentujesz = motywujesz :D

czwartek, 1 sierpnia 2013

ROZDZIAŁ 47


- Gdzie byłaś? – spytał wkurzony z wyrzutem.
- No przecież na sesji. – odpowiedziałam sięgając po jabłko ze stołu.
- Aż tyle to musiało trwać? –nadal drążył temat.
Postanowiłam powiedzieć mu prawdę. Przecież pójście na kawę to nie zdrada.
 - Byłam w kawiarni z Matem Andersonem. No wiesz z tym siatkarzem z sesji.
- Po co? Zmusił cię do czegoś, podrywał? Już ja to sobie z nim załatwię. – wykrzyczał i chciał wybiec, ale go zatrzymałam.
- Wojtek co z tobą? To tylko zwykłe spotkanie przy kawie, omawianie szczegółów.
- Nie życzę sobie żebyś się z nim widywała. Nie po to tu przyjechaliśmy… - zaczął.
- Słucham?! To ty mi będziesz wskazywał osoby z którymi ja się mogę widywać? Myślałam że chcesz żebym była szczęśliwa, ty, ja…
- Chcę… Ale nie rozumiesz że cię kocham? Nie zniósłbym tego, gdybyśmy się rozstali. Jesteś dla mnie wszystkim. – podszedł i chciał mnie objąć.
- Nie musisz wciąż tak na mnie napadać! Mam dość tych twoich wiecznych humorków. – powiedziałam i wybiegłam z domu.
Doszłam do jakiegoś parku. Usiadłam na ławce, uniosłam głowę w górę i zamknęłam oczy.
Może to ten moment. Musisz sobie przypomnieć… Kim jesteś, a przede wszystkim kim byłaś…
Nagle zaczęło padać. Popatrzyłam na tych wszystkich ludzi, którzy uciekają z powodu deszczu. Niektórzy schowali się pod parasolami… A ja? Postanowiłam, że nie będę uciekać…Nie teraz. Zaczynam nowy rozdział w swoim życiu…
Czuję jak po moim ciele przechodzi zimny dreszcz. Postanowiłam się przejść… Idąc uliczkami zobaczyłam światło samochodu… Nagle zakręciło mi się w głowie. Tak jakbym kiedyś coś podobnego przeżyła. Upadłam na ziemię przed zderzakiem auta. Patrzyłam na nie przez krótką chwilę, do czasu gdy nie ujrzałam, że ktoś z niego wychodzi.
- Śledzisz mnie? – spytałam widząc Mata Andersona.
- Wsiadaj. – podał mi rękę.
- Powiedz mi co ja takiego robię, że każdy ma mnie już dość? Nie mam siły już z nikim walczyć, rozumiesz? – wyrzuciłam z siebie.
- Nie każdy. – ukucnął obok mnie.
- Nie znasz mnie.
- Znam lepiej niż myślisz. Pada, wsiądźmy do samochodu. – powiedział i po chwili byliśmy już w środku.
- Odwieziesz mnie do domu?  - spytałam.
- Pojedziemy do mnie. Jutro cię odwiozę. Okay?
Ja mam jechać do obcego faceta? On ma przenocować obcą dziewczynę w swoim domu? Trzy razy nie, dziękujemy.
- Nie chcę zawracać ci głowy. A poza tym Wojtek…
- Nim się nie martw. Jutro. – powiedział i odpalił silnik.
Czułam się bezradna. Jeżeli tak dotychczas wyglądało moje życie…
Przymknęłam oczy i oparłam głowę o szybę. Patrzyłam na te samotne krople deszczu spadające w dół po szybie, aż zasnęłam.
- Wstawaj piękna. – ktoś głaskał mnie po policzku. Tak to ten sam człowiek, który widział mnie wczoraj po raz ostatni.
- Co ja tu robię? – spytałam ziewając.
- Zasnęłaś, z resztą nie ważne. Wstawaj, zrobiłem śniadanie. – uśmiechnął się jak tylko najładniej potrafił.
- Nie musiałeś… No dobra, musiałeś bo jestem głodna. – zaśmialiśmy się.
Zjedliśmy jajecznicę i wypiliśmy sok.
- Co wczoraj robiłeś w parku? – postawiłam sobie za cel, że się tego dowiem.
- Koniecznie musisz wiedzieć?  - spytał.
- Koniecznie.
- I nie dopuścisz?
- Na pewno nie. – pokręciłam głową.
- Wojtek do mnie dzwonił. Opowiedział mi o waszej awanturze…
- Jak to… Dlaczego mi nie powiedziałeś, że się znacie?
- Nie wiem… Znam go bardzo dobrze, miał nie jedną dziewczynę….
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Smakowało ci?  - nieskutecznie próbował wyjść z tematu.
Wstałam z łóżka i zaczęłam kierować się do wyjścia. Podziałało, zatrzymał mnie.
- No dobra. Po prostu kiedyś się z nim przyjaźniłem. Kiedyś, teraz to zwykły kolega. Miałem dziewczynę no i on się z nią przespał… I wiesz co? On nie widział w tym nic złego. – zaśmiał się.
- Aha, a ty teraz chcesz mnie przed nim chronić?
- Tak.
- Odwieziesz mnie? – spytałam.
- Tylko tyle? Nie masz żadnych wyrzutów? – spytał zdziwiony.
- Niby o co? – spojrzałam na niego.
Szczerze? Nie spodziewałam się tego po Wojtku…
Po chwili byliśmy pod moim domem. Pożegnałam się i weszłam do środka. W kuchni zobaczyłam pewną dziewczynę, która siedziała obok Wojtka.  
- Kto to jest? – spytałam na wejście.
- Moja siostra. – uśmiechnął się Wojtek, po czym dziewczyna wstała i podała mi rękę.
- Iza jestem.
-  Anka, ale czy my się przypadkiem nie znamy? – spytałam. Miałam wrażenie że gdzieś widziałam tą blondynkę.
- Na pewno nie. – od razy wstał z miejsca Szczęsny. – Moja siostra przenocuje u nas kilka dni.
- Jeśli to nie problem… - odezwała się Iza.
- Nie. – uśmiechnęłam się.
Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Postanowiłam zadzwonić do Karola Kłosa. Dawno się do niego nie odzywałam…
Wybrałam jego numer. Po kilku sygnałach odebrał.
PERSPEKTYWA BARTKA:
- Karol, debilu, telefon. – krzyknąłem w stronę Kłosa.
- Odbierz, w kiblu jestem.
Spojrzałem na wyświetlacz: żona. Czyli Anka… Odebrałem.
- No Hej Karol, sorry że się nie odzywałam, ale byłam zajęta. Muszę ci coś powiedzieć… Może nie będziesz tym zachwycony, ale… jesteśmy z Wojtkiem parą… Karol? Jesteś? – rozłączyła się.
Ta wiadomość była dla mnie jak cios. Ciągle miałem nadzieję, że do siebie wrócimy, aż do teraz…
- I co kto dzwonił? – spytał Karol.
- Są razem, rozumiesz? Ja pierdolę… - schowałem głowę w rękach.
- Stary, przecież wiesz, że… - zaczął ale ja nie mogłem tego słuchać. Wybiegłem na zewnątrz. Musiałem ochłonąć…

******************************************************************************

Krótki.... wiem ;c Ale jest ;) Komentujesz = motywujesz ;D

sobota, 27 lipca 2013

ROZDZIAŁ 46


Poczułam jak się do mnie przytula. Gładzi rękoma moje włosy, całuje mnie po ramionach, a następnie po szyi.
,, nie czuję nic, wiem to szalone.’’
Co mam mu powiedzieć? Wszystko jest takie dziwne. Odwracam się w jego stronę. Nasze twarze dzielą milimetry. Czuję jego oddech… i nie tylko…czuję jego rękę na moim kolanie.
- Wiesz jak bardzo mi ciebie brakowało? Marzyłem o takiej chwili jak ta. - Pamiętam dni, gdy szukałem Cię w odbiciu szyb.
- Naprawdę byłam aż tak dla ciebie ważna? – wyszeptałam.
- Jesteś. I będziesz zawsze. Jesteś dla mnie największą wartością, nie potrzebuję nic, po za Twoją miłością.
Poczułam jak muska moje usta. Nie opierałam się. Musiałam sama odnaleźć swoją drogę. Ten jeden kierunek, żeby odbudować swoje życie. W tym wypadku nazywał się Wojtek.
,, Można sobie wybrać drogę, ale nie ludzi, których się na niej spotyka.’’
Znalazłam się pod nim. Zdjął moją bluzkę. Nie zostałam mu dłużna. Po chwili on też był bez swojej. Czułam jego ciepły oddech na swojej szyi. Przeszedł mnie dreszcz. Błądził rękoma po moich włosach. Widziałam w jego oczach niepewność…
,, Chcę z tobą być jak dawniej sam na sam,
By dobrze, tak jak dawniej, było nam.’’
Dalej możecie się domyśleć co było dalej.
,,Najpiękniejsze relacje w naszym życiu to te, których nikt się nie spodziewał. Te, które wzbudzają takie zdumienie, że masz ochotę powiedzieć o nich światu. Przecież podświadomie czujesz, że takie uczucia trzeba wykrzyczeć. Najpiękniejsze relacje to te, o których sam myślisz: "Cholera, kto by pomyślał?".
Czułam się w jakiś sposób spełniona. Rano obudziłam się wtulona w Wojtka. On już nie spał. Spojrzałam na niego. Uśmiechał się.
-  Czyli jesteśmy ze sobą? – pocałował mnie w policzek.
- A chciałbyś?
 - O niczym innym nie marzę. – uśmiechnął się.
Nie wiedziałam, że to tak wszystko się potoczy…. Tak.. jestem z Wojtkiem. Czy coś do niego czuję? Nie wiem. Chyba się trochę pogubiłam…
,, Czasem podświadomie pragniemy, aby ktoś poznał nasze najskrytsze myśli i uczucia, najlepiej bez potrzeby wymawiania ich na głos.’’
Wzięłam prysznic, ubrałam się: http://allani.pl/zestaw/835290 i poszłam zjeść śniadanie.
Po 40 minutach Wojtek zawiózł mnie do biura, gdzie miałam zrobić pierwszą sesję.
 Zaczęłam iść w stronę pokoju gdzie miała odbywać się sesja zdjęciowa. Po chwili zaczął dzwonić mi telefon. Idąc, zaczęłam szukać go w torebce. Nagle w coś uderzyłam, a raczej w kogoś.
,, Historie lubią pisać się same, ale to my jesteśmy ich atramentem .’’
- Przepraszam. – powiedziałam po angielsku. Ten ktoś był bardzo wysoki, a przede wszystkim miałam wrażenie że gdzieś, kiedyś go spotkałam.
- Nic się nie stało. Przepraszam, ale śpieszę się. Mam sesję zdjęciową. – powiedział z uśmiechem.
- Jak tak, to mamy jeszcze jakieś pięć minut. – zaśmiałam się.
- A więc, to z panią mam tą sesję? – spytał zdziwiony.
- No początek naszej współpracy może nie zapowiada się zbyt owocnie, ale tak. To ze mną będzie musiał się pan męczyć. – skrzywiłam się, a następnie uśmiechnęłam.
- Jak tak to zaryzykuję i zapytam czy po tej naszej współpracy nie pomęczy się pani jeszcze ze mną na jakiejś kawie? – spytał. – Oczywiście to będzie taka rekompensata za to zderzenie. – zaśmiał się.
- Jak już nie będzie miał mnie pan dość to może i się skusze.
- Matt Anderson. – podał mi rękę.
- Anka Wiśniewska.
- Chyba gdzieś już cię widziałam. – powiedziałam gdy zmierzaliśmy do pokoju pracy.
- Jestem siatkarzem. – zaśmiał się.
- A… no tak. Siatkarzem.
- Ja też cię kiedyś już spotkałem. – chyba usilnie próbował sobie to przypomnieć.
- No nie wiem…
- Wiem, ty jesteś dziewczyną Bartka. Tak?
- Byłą dziewczyną Bartka, ale już nie rozmawiajmy o tym. – lekko się uśmiechnęłam.
,,Chciałabym Cię tu, teraz, na chwilę, na sekundę, na minutę, na godzinę, na dzień, na noc, na tydzień, na miesiąc, na cały rok, na całe życie. Chciałabym.’’
- Czyli jesteś wolna? – stanął przede mną.
- Nie. Zajęta. – zrobiłam smutną minę, a następnie poszłam przed siebie.
- Szkoda. – usłyszałam głos za sobą.
Wzięłam aparat. To miała być jakaś sesja do magazynu sportowego dla pań. Najpierw zdjęcie bez koszulki z mikasą w ręku.
Był całkiem pociągający. Miałam wrażenie że mnie podrywa. Cały czas gdy koło mnie przechodził lekko się o mnie ocierał.
Prawie nic nie musiałam mu mówić, jak ma się ustawić. Widać było, że nie jest to pierwsza jego współpraca z obiektywem. Świetnie się przy tym bawiłam. Na koniec zrobiliśmy sobie kilka wspólnych zdjęć… 
- A mogę się dowiedzieć kto jest tym szczęśliwcem? – spytał nagle.
- Mój tata? – udałam że nie wiem o co chodzi.
- Sprytne. – zaśmiał się. – A długo z tym kimś jesteś?
- Od wczoraj, trochę się spóźniłeś. – poklepałam go po ramieniu.
- No, nie. – zaśmiał się. – Nigdy sobie tego nie wybaczę. – Ale na tą poprawę humoru zapraszam cię na kawę.
- No dobra. To zaproponuj jakieś miejsce.
Po chwili byliśmy w jakiejś Londyńskiej restauracji.
- Powiedz mi, co tu robisz?
- Odpoczywam. Trener dał nam 2 tygodnie wolnego. W tym sezonie nam nie poszło… z resztą wam też…
- Jak to?
- No odpadliście z Ligi, jak my.
Zrobiło mi się przykro…. Chyba kochałam siatkówkę…
- Mogę zadać ci kilka pytań? Chcę cię lepiej poznać. – zapytał.
- No dobra, ale tylko trzy i ja potem tobie też. – powiedziałam z uśmiechem.
- Pięć. – powiedział zawzięcie.
- Trzy. – pokręciłam głową.
- Okay idziemy na kompromis – 4. – zaśmiał się.
- Zgadzam się.
- No to pierwsze pytanie. Z kim jesteś związana?
- Z Wojtkiem Szczęsnym.
- Drugie pytanie. Dlaczego zerwaliście z Bartkiem?
- Zdradził mnie. Kolejne. – powiedziałam upijając łyk.
,, wiem za co Cię nienawidzę, ale nie mam pojęcia za co Cię kocham.’’
- Nie chcesz o tym mówić? – spytał troskliwym głosem.
- Mam amnezję, nic nie pamiętam. – patrzyłam w dół.
- Nie wiedziałem. Na pewno sobie wszystko przypomnisz.
- Chyba wolę, jak jest teraz… - powiedziałam niepewnie.
,, Niczego nie można cofnąć. Nikt nie wraca. I nigdy nie wraca godzina, którą się raz przeżyło.’’
- Nie tęsknisz za tym co kiedyś było?
- Jak mam tęsknić skoro nie wiem co było. Jedynie z tego co opowiadał mi Wojtek. – z oczu popłynęła mi łza.
Matt przysunął swoje krzesło obok moje, usiadł i mnie przytulił.
- Przepraszam.
- Nie masz ca co.
- No to zostały ci jeszcze dwa pytania. – powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Jesteś szczęśliwa z Wojtkiem?
-Dlaczego o to pytasz? – zdziwiłam się.
- Nie wyglądasz, na szczęśliwą. Kiedyś cię widziałem. Byłaś wesoła, energiczna…
,, Skąd Twoja niestałość w uczuciach? Dlaczego jednego dnia ofiarowujesz mi gesty pełne miłości i troski, a drugiego dnia perfidnie mi je odbierasz? Serwując gorycz i pogardę?’’
- Może i masz rację. Ale to wszystko przez tą amnezję…. – zakończyłam temat.
- No dobra… To ostatnie pytanie.
- Gdybym zaprosił cię na imprezę do jakiegoś klubu zgodziłabyś się?
- Jeżeli poszedłby z nami Wojtek, to tak.
- Się uparłaś na tego Wojtka. – roześmiał się.
- No właśnie, na mnie już czas. – wyjęłam telefon z torebki.
- Podwiozę cię. – powiedział wstając.
- Nie, dam sobie radę. – zaczęłam wybierać numer do Wojtka.
- Nie odpuszczę. – stanął przede mną.
- Okay, ale ja płacę za kawę. – powiedziałam stanowczo, ale z uśmiechem.
- Już zapłaciłem. – powiedział. – No to w drogę. – podał mi rękę.
- W drogę. – roześmiałam się.
Wsiadłam do jego samochodu. Za bardzo nie znam się na markach , ale był to jakiś sportowy, srebrny samochód.
Matt włączył radio. Leciała piosenka: Robin Thicke - Blurred Lines feat. T.I. & Pharrell. Zdziwiłam się bo od razu zaczął ją śpiewać. Może mi się zdawało, ale Anderson wziął sobie za cel rozbawienie mnie. Nie dało się przy tym jego śpiewaniu nie uśmiechnąć się. Od razu zaczęłam z nim to podśpiewywać…
Tak, droga zleciała nam jeszcze szybciej.
- To tutaj. – powiedziałam, kiedy zatrzymał auto.
- To kiedy widzimy się następnym razem?
- Pamiętaj, że ja jestem z Wojtkiem.
- Mogę ci coś doradzić? – spytał patrząc mi prosto w oczy, a ja pokiwałam twierdząco. – Jeśli nie jesteś z nim szczęśliwa, to po prostu zakończ ten związek, dajcie sobie czas, nie mówię tego, dlatego że mi się podobasz czy coś. – zaśmiał się,- ale jesteś fajną dziewczyną, a ja nie lubię patrzeć, jak ktoś jest smutny.
,, Pamiętaj, że zawsze jest ciężko, zanim zacznie być pięknie.’’
- Ta przemowa, tak mnie wzruszyła. – popatrzyłam na niego z uśmiechem.
- Anka….
- No dobra dobra, przemyślę to.
- To kiedy idziemy na imprezę?
- Może  za tydzień w Sobotę?
- No dobra, ale daj mi swój numer, to się jeszcze zdzwonimy.
Wpisałam swój numer do jego telefonu.
- Dzięki za podwiezienie. To do soboty. – chciałam wysiąść, ale mnie zatrzymał.
- Ale jakaś nagroda się należy. – pokazał palcem na policzek.
Zaśmiałam się, ale spełniłam jego ,,wymagania’’.
Weszłam do domu i od razu na progu powitał mnie Wojtek.
 ***********************************************************************
Wiem, że  nie chcieliście żeby to tak się potoczyło... ;)  Przepraszam że za często nie dodaję rozdziału ;c 
Komentujesz = motywujesz ;) ;*



niedziela, 21 lipca 2013

ROZDZIAŁ 45


- I jak się czujesz? – spytał siadając obok mnie.
- A jak ma się czuć osoba która ma pustkę w głowie, która nic nie pamięta?
- No tak, przepraszam. – Podjęłaś decyzję?
Przez chwilę jeszcze raz, ostatni raz wszystko rozważyłam. Zapanowała cisza.
,,Kiedyś najlepiej nam się rozmawiało milcząc. Teraz milczymy, bo najgorzej jest nam rozmawiać.’’
- Pojadę z tobą. Ufam ci.
Spojrzałam na niego. Nic nie mówił. Może się rozmyślił?
- No chyba, że nie chcesz… - zasugierowałam.
- Po prostu niedowierzam, że tak wspaniała kobieta jak ty zechce ze mną zamieszkać. – podszedł i mnie przytulił.
- W końcu jesteś moim przyjacielem.
,,Przyjaźń jest niezbędna. To ważne mieć kogoś, kto podnosi Cię z podłogi, włącza muzykę, polewa kolejnego kieliszka, obejmuje Cię i siedzi z Tobą aż do rana po prostu słuchając jak miotasz przekleństwami na wszystko co Cię otacza.’’
- Wojtek? Bo ja chyba musze iść do tej dawnej pracy złożyć wymówienie…
- Spokojnie, pomogę ci ze wszystkim. – złapał mnie za rękę.
Porozmawialiśmy jeszcze przez moment, a następnie Szczęsny wyszedł załatwić wszystko związane z wyjazdem.
Minęły 3 dni pobytu w szpitalu. Codziennie ktoś mnie odwiedzał, a to Magda, Kamil, mój tata, Wojtek, nawet ten Karol. Nie widziałam jedynie tego Bartka. Może to i lepiej?
PERSPEKTYWA BARTKA: 
,,Co byś czuł, gdybyś wiedział, że osoba, na która teraz patrzysz za chwile odejdzie na zawsze ? Że każdy jej gest jest ostatnim ? Że ostatni raz widzisz jej uśmiech, że ostatni raz patrzysz w jej oczy i widzisz w nich te cudowne iskierki, które zawsze dawały nadziej. Że ostatni raz możesz się do niej przytulić i usłyszeć bicie jej serca.’’
Przez te kilka dni siedziałem w szpitalu dzień w dzień. Nie mogłem jej teraz opuścić. Aż do dnia gdy wychodziła ze szpitala. Nawet jeśli ona nie chciała mnie widzieć…Odpuściłem… Wróciłem do Spały.
- Stary, zostaw już tą butelkę. – Jarski zabrał mi ją z ręki. – To że Andrea dał ci dwa dni wolnego to nie znaczy że możesz chlać ile wlezie.
- A kogo to obchodzi? Na pewno nie ją. To koniec, rozumiesz? – wymamrotałem.
,,Jak co dzień starasz się pokazywać innym, że jesteś silny. Jednak czasem nie dajesz rady oszukać samego siebie.’’
- Za dwa dni mamy mecz, musisz wziąć się w garść. Zrób to przynajmniej dla kibiców, dla nas, trenera.
Kuba zagnał mnie pod prysznic, a następnie poszliśmy na stołówkę.
Trening, niemoc, bezradność.
- Kurek, co się z tobą dzieje? Z Anką jest już dobrze, nie martw się o nią. Musisz grać dobrze, bo inaczej nie wezmę cię do dwunastki. –zaczął trener, ale mnie to mało obchodziło.
Wziąłem piłkę i zacząłem serwować. Widziałem tylko przelotne spojrzenie trenera kręcącego głową.
Spojrzałem na trybuny. Siedzieli tam Michał i Dagmara. Widać, że się kochają.
Tak bardzo za nią tęsknię.
,,Najgorszy jest moment skrajnej samotności. Kiedy zaczyna boleć widok szczęścia.’’
PERSPEKTYWA ANKI:
Wojtek miał moje rzeczy w walizkach. Od razu pojechałam do Bełchatowa, by załatwić formalności.
Trenerem był pan Jacek Nawrocki. Opowiedziałam mu wszystko. Czułam się tak jakoś lepiej. Mówił, że zawsze mogę wrócić.
,,I udowodnij mi, że w tym całym syfie nie zostałam sama.’’
Wsiedliśmy do samochodu. Pojechaliśmy jeszcze do mojego ojca, a następnie do domu Wojtka w Warszawie. Tam wsiedliśmy w taksówkę i udaliśmy się na lotnisko.
Wsiedliśmy do samolotu. Włączyłam muzykę i rozmyślałam.
Zasnęłam. Gdy się obudziłam leżałam na ramieniu Wojtka.
- Sorry. – uśmiechnęłam się.
- Jak ci się spało?
No właśnie. Znów śnił mi się ten cały Bartek. Cholera, teraz tak będzie cały czas?
- Dobrze, ale przede wszystkim wygodnie. – roześmiałam się. - Kiedy będziemy na miejscu?
- Za jakąś godzinę.
Patrzyłam w okno.  Ciągle rozmyślałam jak to będzie w Londynie. Czy może zostanę tam na stałe…?
,,Czasem wystarczy tylko się odważyć, żeby przeżyć coś wspaniałego.’’
Po godzinie wysiedliśmy z samolotu i kierowaliśmy się do domu Wojtka. Był to duży apartament. Przed budynkiem stało czarne BMW.
- I jak ci się tu podoba?
- Fajnie. – jakoś ja nie byłam tak podekscytowana jak on.
Weszliśmy do środka. Wszystko było ładnie urządzone.
- Pokażesz mi mój pokój? – spytałam.
- Myślałem, że będziemy wszystko spędzać razem. – popatrzył zdziwiony.
- Że niby spać też?
- No tak…
Usiadłam na łóżku. On zrobił to samo.
,,Bo czasem , to już mi się nie chce udawać , że jest dobrze . Chciałabym wybuchnąć płaczem i wykrzyknąć wszystko , co mnie męczy na całe gardło.’’
- Dawniej też spaliśmy razem? Znaczy… nie w tym sensie, że w jednym łóżku?  -spytałam patrząc mu prosto w oczy.
- No dla nas to było całkiem normalne… Jeśli nie  chcesz to powiedz…
- Nie no.. Jeśli tak mówisz… - zaczęłam się wypakowywać. Poszłam się przebrać : http://allani.pl/zestaw/834145
Nastał wieczór. Wybraliśmy się na spacer trochę pozwiedzać.
- Mam pytanie. Ja chyba miałam komórkę. Więc gdzie ona jest?
- A tak. – zaczął szukać w torbie.
Dał mi komórkę, a ja zaczęłam przeglądać sms`y, itd.
- Musisz teraz grzebać w tej komórce? Mam dla ciebie niespodziankę. Chodź. – pociągnął mnie za rękę.
Zawiązał mi oczy jakąś chustką. Poprowadził kilka metrów i po zdjęciu materiału kazał otworzyć oczy.
Przed sobą zobaczyłam stolik, na którym stały kwiaty, czerwone wino, jakieś jedzenie.
,,Właśnie dochodzi do mnie fakt jak bardzo byłam kiedyś szczęśliwa i jak bardzo mi tego teraz brakuje. Ludzie tak po prostu pojawiają się w naszym życiu i znikają, niby to normalnie, ale dla mnie to nie pojęte, kiedyś bliska Ci osoba staje się całkiem obca. Może to właśnie tak ma być. Z każdym nowym wyzwaniem czuję jak bardzo jestem słaba, słaba wewnątrz, czuje jak uchodzą ze mnie wszelkie chęci do brnięcia w to bagno dalej.’’
- Podoba ci się? – spytał.
- Jasne, ale nie musiałeś. – odkręciłam się i chciałam mu złożyć pocałunek na policzku, ale on przekręcił głowę i tak pocałowałam go w usta.
 Oderwałam się od niego.
- Kiedyś też , tak wyglądała nasza przyjaźń?
"Wszystko, co było dawniej, wydaje się dziwne. [...] Czasem wydaje się, że tego w ogóle nie było. Czasem wydaje się to wszystko straszne, czasem śmieszne, czasem głupie. Ale nie takie, jakie było naprawdę."
- Przepraszam…. – powiedział skruszony. – To się nie powtórzy.
- Mam nadzieję. – usiedliśmy przy stoliku rozkoszując się kieliszkami wina.
Wieczór minął w miłej atmosferze. Około 3 w nocy wróciliśmy do apartamentu.
Wzięłam prysznic i przebrałam się w pidżamę.
Wyjęłam swój telefon i zaczęłam przeglądać kontakty. Może tak mi się coś przypomni? Nagle zobaczyłam podpis: mąż.
To ja wzięłam z Bartkiem ślub? Nie czekając, wcisnęłam zieloną słuchawkę.
- Ania? To ty? – zdziwiłam się bo usłyszałam głos tego tam Karola Kłosa.
- Tak. Słuchaj przeglądałam swój telefon i twój numer miałam zapisany jako : mąż. Wyjaśnisz mi to?
- Tak. Mieszkaliśmy w Bełchatowie razem. Przyjaźniliśmy się. Śmiałaś się, że teraz to wyglądamy jak stare dobre małżeństwo.  I zaczęliśmy mówić do siebie mąż i żona. Oto i cała historia. – zaśmiał się.
- Aha. A jak czuje się ten cały Bartek? Znalazł już sobie kogoś?
Sama nie wiem dlaczego o to się zapytałam. Nie powinien cię już obchodzić! Zranił cię. Jednak te jego tęczówki…
- Żartujesz? Chodzi załamany, wścieka się na każdego… Był okres w którym pił… ale teraz stara się o niczym nie myśleć i skupić się wyłącznie na graniu. A dlaczego pytasz?
- No nie wiem, tak. Musze już iść. Pogadamy kiedy indziej. Pa.
- Pa.
 Weszłam do naszego pokoju. Wojtek leżał na łóżku i oglądał telewizję, kiedy mnie zobaczył wziął do ręki pilot i wyłączył go.
- Pięknie wyglądasz. – zmierzył mnie od góry do dołu.
- Dobra, dobra, ty już mi tak nie słódź . – uśmiechnęłam się i położyłam się obok niego. – Chce mi się spać. – zgasiłam lampkę i odkręciłam się do niego tyłem.
,, Byłam zraniona, jasne. Ale przetrwałam. Nie miałam innego wyjścia, niż ruszyć z moim życiem na przód. Bez niego.’’
******************************************************************
Witajcie;) I jest kolejny rozdział :P Poddaję go waszej ocenie ;) 
Komentujesz = motywujesz ;)

piątek, 19 lipca 2013

Liebster Award!

Zostałam nominowana przez : http://siatkarskie-rodzenstwo.blogspot.com/2013/07/rozdzia-pierwszy.html
Pytania od Nitka :
1. Jaką wartością kierujesz się /jaką cenisz w swoim życiu ?
Dla mnie najważniejszą wartością jest rodzina. Staram się podażać ich śledem i w pełni spełniać swoje marzenia. ` Zawziętość, prawdomówność.`
2. Jaki jest twój ulubiony cytat z Igłą Szyte?
,, - Matka wie, że ćpiesz? :D ''
3. Ile jesteś w stanie poświęcić dla osoby która jest dla Ciebie ważna ?
Jeżeli ta osoba jest naprawdę bardzo dla mnie ważna, to dużo.
4. Co sądzisz o sezonowcach?
Chyba i tacy muszą być.... Dla mnie osobiście siatkówka jest pięknym, drużynowym sportem, która podąża ze mną przez całe życie. Osobiście nie jestem sezonowcem. Znam kilka takich osób, którzy ,,nagle'' stają się kibicami w czasie sezonu reprezentacyjnego. Choć o to może aż tak nie dociekam.... Ale więcej przypadków jest takich, że gdy nasza drużyna przegrywa ta osoba ,,przypomina'' sobie - A czy ja tak wogóle lubię siatkówkę? -,- To jest dla mnie żenujące... I jeszcze obelgi w stronę naszych siatkarzy: Nie umieją grać, są słabi.
5. Co najbardziej fascynuje cię w siatkówce ?
Najbardziej mnie fascynuje to, że siatkówka łączy ludzi. No w końcu sport drużynowy. ;) W siatkówce trzeba po prostu myśleć, nie wszyystko da się zrobić siłowo. Stała się dla mnie hobby, bez którego nie wyobrażam sobie życia... Czy w tym kierunku zawsze będę podążać? - Nie wiem.... ;]
6. Jaki jest twój ulubiony siatkarz i dlaczego?
Nie mam jednego. Jeżeli miałabym wyszczególnić, to może Krzysztof Ignaczak, Bartosz Kurek?
Dlaczego? Igła walczy zawsze do końca, dopinguje chłopaków w czasie meczó, za cykl,,Igłą Szyte", jego poczucie humory i dystans do samego siebie.
Bartek, jest moim drugim idolem. Lubię go za poczucie humoru. Styl gry. 
7. Twój ulubiony klub siatkarski ?
PGE SKRA Bełchatów <3 
8. Co myślisz o odbyciu się Mistrzostw Europy 2015 w Bułgarii?
Myślę, że to nie najlepszy pomysł... Pewnie znowu nie wprowadzą chelengu...
9. Twój ulubiony klub siatkarski ?
SKRA ;)
10. Co skłoniło się do założenia bloga?
Często wymysślam sobie podobne historyjki przed snem, co by było gdyby... I chciałam aby choć jedna z nich, ujrzała światło dziennne ;)
11. Cechy idealnego przyjaciela?
Szczery, choć myslę, że nikt nie jest iddelany. Można na to pracować latami ;)

Moje nominacje:
1. http://siatkarskimioczamiwidziane.blogspot.com/
2.http://zatanczzemn.blogspot.com/
3.http://pitmylove.blogspot.com/
4.http://siatkowkaczylimarzeniagodnespelnienia.blogspot.com/
5.http://zsiatkowkacalezycie.blogspot.com/
6.http://kiedy-odnajdziemy-siebie.blogspot.com/
7.http://razem-az-do-smierci.blogspot.com/
8.http://lonesome-tears-in-my-eyes.blogspot.com/
9.http://6loveme6.blogspot.com/
10.http://spalawziete.blogspot.com/
11.http://parkiet-siatka-mikasa-moje-marzenie.blogspot.com/

Moje pytania :
1. Jaki jest twój ulubiony klub męski.
2. Ulubiony klub żeński.
3. Od kiedy interesujesz się siatkówką?
4. Jaki jest twój autroytet siatkarski?
5. Co myślisz o ,,hotkach''?
6. Jak myslisz, czy siatkówka powinna zostać sportem narodowym? ;)
7. Co myslisz o ,,kibicach sukcesu'' - sezonowcach.
8. Ulubiony cytat z ,,Igłą szyte''.
9. Czy ktoś oprocz ciebie w domu interesuje się siatkówką?
10. Jaki sport oprócz siatkówki uprawiasz/ oglądasz w telewizji.?
11. Prowadzisz jakąś siatkarską stronkę na facebook`u?