- O stary...Kto cię tak urządził? - spytał zszokowany Karol, widząc limo pod okiem.
- Wpadłem na drzwi. - Cupko ponownie założył okulary. Spojrzałam pytająco na Atanasijević`a. Odwrócił wzrok. Ani ja, ani chłopaki oczywiście mu nie uwierzyliśmy. Wpadł na drzwi? Już bardziej wiarygodniejsze by było, gdyby powiedział, że cegła na niego spadła. Wolałam go nie dopytywać. Od wczoraj Aleks zachowuje się dziwnie. Nawet już nie wygłupiają się z Cupko. Chyba muszę pogadać z Konstantinem.
Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy się spakować. Po chwili zeszliśmy na dół. Autokar już na nas czekał. Wsiedliśmy do niego i zajęliśmy miejsca. Zauważyłam, że Cupko siedzi sam. Postanowiłam się do niego dosiąć i wypytać o całą prawdę. Usiadłam obok, nie pytając go o zdanie. On tylko się na mnie popatrzył. Chyba. Przynajmniej mniał głowę skierowaną w moją stronę. Nie widziałam, bo na oczach miał czarne okulary.
- Zdejm te google. - zaśmiałam się i sama mu je zdjęłam.
- Nie dopytujesz co się stało? - spytał.
- Przecież wiem, że jeśli chcesz i jeśli mi ufasz, to sam mi wszystko opowiesz. - powiedziałam wyrywając mu z rąk gazetę. - Napisy po Serbsku... No to sobie poczytałam. - przytaknęłam, a on się roześmiał.
- A nie będziesz krzyczeć? - spytał.
- Raczej nie. - powiedziałam.
- Pobiłem się z Alkiem.
- Domyśliłam się. Nawet ze sobą nie gadacie, ani nie wygłupiacie. Tylko... O o co?
- O ciebie. - wyszeptał.
- Haahaha... O mnie?
- Na tej imprezie co z tobą tańczyłem, to trochę przesadziłem... A przecież wiem, że Alkowi na tobie zależy...A on jest zazdrosny.. I tak jakoś... Posprzeczaliśmy się...
- Pfff... Zazdrosny? Przecież sam potem tańczył z Magdą.
- Może chciał, żebyś ty była o niego zazdrosna? Wkręcił się chłopak. - zaśmiał się.
- A ty nie jesteś na niego zły? - spytałam.
- Że mnie pobił?
- No tak.
- Miał powód. - wzruszył ramionami. - Zależy mu na tobie. Wiesz, chce wyeliminować konkurencję.
- I ty to niby to ta konkurencja? - spytałam ze śmiechem.
- No tak... Sama zobacz... Przystojny, inteligentny, zabawny, wrażliwy, odważny...
- Skromny... - dodałam.
- No a jak. - uśmiechnął się.
- Mam nadzieję, że się pogodzicie.
- Kiedyś na pewno.
Rozmawialiśmy jeszcze około 30 minut. Postanowiłam posłuchać muzyki. Gdy słuchałam ulubionej piosenki, ktoś zdjął mi słuchawki. Był to Karol.
- Czego? - spytałam.
- O nasza pani fotograf nie w nastroju. - zaśmiał się.
- Wystarczy, że widzę ciebie, mężu. - powiedziałam i się roześmiałam.
- No patrz. A już chciałem cię poczęstować żelkami. - powiedział i chciał odejść.
- Czyli nici z żelek? - spytałam zasmucona.
- No chyba, że usiądziesz obok mnie z tyłu. - powiedział pokazując paczkę żelek.
Powiedziałam Cupko, że żelki wzywają. On pokiwał głową. Poszłam za Karolem. Usiadłam między nim, a Magdą... Niestety.
- Jak podryw na żelki? - spytała Lisowska.
- Jak widać zadziałał. - uśmiechnęłam się. Potem już tylko razem z Magdą zajadałam się smakołykiem.
- A żyby poszło w cycki. - zaśmiała się i wyciągnęła kolejną paczkę.
- O nie nie... Ja już więcej nie zmieszczę. - tym razem Magda przekazała paczkę chłopakom m.in Bartkowi i Karolowi.
Gdy dojechaliśmy na lotnisko, wsiedliśmy do samolotu. Droga minęła szybko. Całą przespałam.
Na lotnisku w Warszawie, niektórzy rozjechali się do swoich domów, w tym ja. Dziś miał odbyć się mecz towarzyski. Była 13.00. Mecz o 15.00. Razem z Karolem zamówiliśmy taksówkę. Gdy byliśmy już w domu, miałam zadanie wyznaczone przez prezesa Skry, jakim było wstawienie zrobionych przezemnie zdjęć na stronę Skry i na Facebooka. Z tym uwinęłam się szybko. Poszłam do kuchni. Na stole stał talerz z kanapkami. Zjadłam dwie. Następnie przyszedł Karol.
- Gdzie moje kanapki? - spytał podejrzliwie.
- Poczekaj poszukam. - powiedziałam i uciekłam do łazienki.
- I tak się z tobą policzę.
Wzięłam prysznic. Mądra ja, nie zdążyłam wziąć ubrań. Mam nadzieję, że po dordze, nie natrafię na Karola. Niestety...
- Uhuhu... Żono... - wlepiał we mnie swoje oczy.
- Yhm? - spytałam biorąc swoje rzeczy.
- Ładna jesteś. - powiedział.
- Faceci... - prychnęłam.
Wróciłam spowrotem do łazienki, aby się ubrać: http://allani.pl/zestaw/735201. Razem z Karolem postanowiliśmy się już zbierać do wyjścia. Wzięłam aparat i wsiadłam do jego auta, gdzie on już na mnie czekał. Włożłam okulary przeciwsłoneczne i wygodnie rozsiadłam się w fotelu.
- Jakąś klimatyzację byś włączył, czy coś. - zaczęłam marudzić.
- Babyyy... - zaśmiał się, a ja walnęłam go w głowę.
Gdy byliśmy na miejscu, zauważyłam wchodzących Resoviaków, w tym Bartmana.
- Hej Anka. - przytulił mnie, a następnie cała drużna.
- Tylko wiesz, jak już tam te zdjęcia robisz, to bierz mnie z profilu. - zaśmiał się witając się ze mną Igła.
- Hahaah. Ok.
Poszłam porobić kilka zdjęć kibicom. Wyszły rewelacyjnie.
Zaczął się mecz. Pierwszy set dla Resovian, a drugi także. Na szczęście szybko wyszliśmy z opresji i wygraliśmy całe spotkanie 3-2. Nagle usłyszałam głos jakiegoś faceta, który stał na środku. Był to chyba organizator imprezy:
- Kochani, jesteście jeszcze znami? Jeśli tak to śpiewamy piosenkę. - i z głośników popłynęłam ta o to piosenka: http://www.youtube.com/watch?v=mP7HBwZUxMw. Dobrze ją znałam. To była jedna z moch ulubionych. Stojąc z boku zaczęłam bujać się i śpiewać piosenkę. Do tańca wyrwał mnie Igła. Odmawiałam, ale zaciągnął mnie na środek. Jaki wstyd. Idąc powiedziałam do Igły: Już nie żyjesz, a on się zaśmiał. Przetańczyłam z nim kilkanaście sekund, bo następnie wpadłam w obięcia Bartka. Miał dobry humor. .. Od tych ciągłych obrotów aż zakręciło mi się w głowie. Słyszałam jak wszyscy kibice śpiewali. Popatrzyłam na Bartka. Ciągle się uśmiechał. Ciekawa jestem dlaczego nie poprosił do tańca Magdy. Bartek sam w końcu zaczął śpiewać:
- ,,Nie będę tłumaczył się jak winny ktoś co złego w tym, że kocham cię, mam alibi pytaj o co chcesz, co złego w tym jest?'', a ja nie mogłam opanować się ze śmiechu. Kiedy piosenka się skończyła, ten facet co stał na środku znów zaczął mówić:
- Proszę państwa tego jeszcze nie było. Tańczący Bartek? I wszyscy razem! Bartek, Bartek... A kto zostaje MVP? Oczywiście Bartosz Kurek! Zapraszamy.
Uśmiechnięty Kurek poszedł po statuetkę. Gdy wrócił, ja mu tylko pogratulowałam i poszłam pod szatnię Resoviaków, w celu poczekania na Zibiego. Po paru minutach wyszedł.
- Cześć. - powiedziałam.
- Hej. Może pójdziemy na kawę?
- Zbyszek, załatwmy to od razu bez przeciągania. posłuchaj...
- Najpierw ja... Przez ten czas co się nie odzywałem... Anka, zostańmy przyjaciółmi... Ja znalazłem sobie już dziewczynę... Może i nadal coś do ciebie czuję...Ale to nie ma sensu.
- Też tak myślę... A i gratuluję. - powiedziałam z uśmiechem. - Jak ma na imię?
- Kasia... Mam nadzieję, że kiedyś ją spotkasz. - powiedział i mnie przytulił. Pogadaliśmy jeszcze chwilę, a następnie wyszłam na dół aby poczekać na Karola.
Po kilkunastu minutach zjawił się razem z Bartkiem.
- Anka, musimy przenocować Bartka... Sąsiadka zalała mu mieszkanie. - powiedział Kłos.
- A Magda?
- Rodzina do niej przyjechała... Nie chciałem się narzucać. - tłumaczył Bartek.
- A na jak długo? - spytałam.
- No tak na kilka dni... - powiedział Karol.
- No ja się zgadzam. - powiedziałam i wsiadłam do samochodu.
Przez całą drogę milczałam. Zastanawiałam się jak to będzie mieszkać z nim pod jednym dachem.
Dojechaliśmy na miejsce. Wzięłam walizkę i skierowałam się do drzwi. Weszliśmy. Od razu poszłam z Bartkiem pokazać mu nowy pokój, a następnie się rozpakować.
Postanowiłam iść do sklepu na zakupy. Wzięłam kluczyki od swojego auta i pojechałam do supermarkietu. Po godzinie spędzonej nad wybieraniem jedzenia i picia, zmęczona wróciłam. Od razu wzięłam się do robienia kolacji. Postawiłam na naleśniki z serem. Zawołałam chłopaków i razem zjedliśmy posiłek.
- No jak ty tak będziesz gotować... to kto wie? Może na dłużej się tu zadomowię? - zaśmiał się Kurek. Chciałam coś odpowiedzieć, ale zaczął mi dzwonić telefon. Magda. Wyszłam na dwór i odebrałam.
- Anka? - spytała.
- Stało się coś?
- Ankaaa, ja chyba jestem w ciąży... Kręci mi się w głowie, raz czy dwa wymiotowałam...
- Z Bartkiem? - zapytałam zszokowana.
- Nie... z Łukaszem... - odpowiedziała płacząc.
- Z tym Piszczkiem? - wykrzyczałam? Kiedy wy się ostatnio widzie... Spotkałaś się znim, a ja nic o tym nie wiem?
- Nie krzycz, proszę.
- Musisz iść do lekarza.
- No właśnie po to dzwonię... Mogłabyś jutro ze mną pość?
- Jasne. Bądź u mnie o 11.00. Magda? - spytałam.
- Wiesz, że jeśli to okaże się prawdą, to skrzywdzisz tym Bartka?
- Wiem, ale proszę, nic mu o tym nie mów.
- No dobra. Trzymaj się.
- Pa. - powiedziała i się rozłączyła.
Co ona wyprawia ze swoim życiem? Chodzi z Bartkiem, a sypia z Łukaszem?Ciekawa jestem, jakby zareagował gdyby Kurek się o tym dowiedział.
Wróciłam do kuchni. Chciałam zachowywać się normalnie, ale Karol mnie za dobrze znał.
- Dobrze się czujesz? - spytał.
- Tak, tak.
- A właśnie obiecałaś, że pójdziesz do lekarza. - przypomniał Bartek.
- No wiem. Jutro pójdę. Nawet Magda ze mną pójdzie. - na te słowa Bartek pijący wodę, o mało co się nie zaksztusił.
- Magda? - spytał Karol.
- A co w tym dziwnego? Przynajmniej mnie dopilnuje.
- Cieszę się że w końcu się pogodziłyście. - dodał Kurek.
- A kto powiedział, że się pogodziłyśmy? Po prostu chciała ze mną isć. - wzruszyłam ramionami.
- Kobietyy.... - zaśmiał się Kłos.
Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Przebrałam się w pidżamę, a następnie poszłam spać. Ustawiłam sobie budzik na 9.00.
wtorek, 30 kwietnia 2013
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ 21
- Już wszystko w porządku. - uśmiechnęłam się dla niepoznaki.
- Jak wrócimy do hotelu, to od razu jedziemy do lekarza. - powiedział Bartek.
- To nic poważnego. Zwykłe omdlenie. - wzruszyłam rękami.
- Zwykłe, niezwykłe, ale trzeba się zbadać. - powiedział Kurek. A tak wogól co on tu robi?
- Jak wrócę do Polski, to wtedy pojadę do lekarza. A co ty tu wogóle robisz? - spytałam.
- Przyszedłem pogadać. - podrapał się po głowie.
- Toaleta. Idealne miejsce. - przytaknęłam z uśmiechem.
- Nie ma znaczenia. - zaśmiał się. - Posłuchaj... Przepraszam za wszystko, wiem, że byłem dla ciebie... - zaczął, ale ja mu przerwałam.
- Może już nie kończ. - uśmiechnęłam się. - Przeprosiny przyjęte.
- Dzięki. - powiedział i pocałował mnie w policzek.
- A to za co? - uśmiechnęłam się.
- Tak po prostu, tylko nie mów, że ci się nie podobało. - zaśmiał się i tym też sposobem dostał ode mnie z łokcia.
Po tej rozmowie wróciliśmy do reszty. Dokończyliśmy kawę. Postanowiliśmy iść pozwiedzać miasto. Idąc mijaliśmy dużą fontannę. Oczywiście nie obyło się bez uciekania, gdyż Karol chciał mnie do niej wrzucić.
- Bartuś, weźmniesz mnie na barana? Strasznie bolą mnie nogi? - spytała Magda.
- Wskakuj. - powiedział i spełnił jej proźbę.
- To jest w końcu ten towarzyski mecz z Resovią? - spytał Karol.
- No podobno jutro. - odpowiedział Zati. To jeżeli jest jutro mecz z Rzeszowianami, to przyjedzie rownież Zibi. Czyli czeka mnie rozmowa. Przysiadłam na chwilę obok fontanny, aby napisać sms`a.
- Nie idziesz? - spytał Aleks.
- Idźcie, ja was dogonię. - uśmiechnęłam się.
- Zostanę z tobą. - powiedział i usiadł obok. Ja postanowiłam napisać do Zbyszka.
,, Jutro gracie z Bełchatowem?''
Anka
Na dopowiedź długo nie musiałam czekać.
,,Tak, może wtedy pogadamy''.
Schowałam telefon do torby.
- Mam nadzieję, że dziś się nie zgubimy. - zaśmiałam się.
- Też mam taką nadzieję. - powiedział. Zobaczyłam, czekających na nas Bełchatowian. Wstałam i pociągnęłam Alka za sobą.
Gdy doszliśmy do hotelu zaczęłam się pakować. Następnie poszłam coś zjeść na stołówkę. Nikogo tam nie było oprócz jakiś dwóch starszych panów. Wróciłam do pokoju. Postanowiłam iść na spacer. Najpierw się przebrałam: http://allani.pl/zestaw/712657 , a następnie wyszłam przed hotel. Usiadłam na ławce. Po chwili obok mnie ktoś usiadł. Był to Bartek.
- Śledzisz mnie? - spytałam z uśmiechem.
- Ja? No skąd. - usniósł ręce do góry. - Idziemy się przejść?
- A Magda nie będzie zazdrosna? - spytałam.
- Nie. - powiedział i wstał. Podał mi rękę. Skierowaliśmy się do fontanny. Usiedliśmy obok niej. Wolałam unikać z nim kontaktu wzrokowego, a on przeciwnie.
- Dlaczego mi się tak przyglądasz? Nie masz mnie jeszcze dość? - spojrzałam na niego.
- Ani trochę. Lubię na ciebie patrzeć. - zaśmiał się.
- To był komplement? - zaśmiałam się.
- Tak.
W ciszy wróciliśmy do hotelu.
Poszłam wziąć prysznic. Przebrałam się w pidżamę: http://www.halens.pl/moda-damska-bielizna-nocna-pidzamy-5783/pizama-094382/paging$1,27?oc=036 i już chciałam iść spać, kiedy usłyszałam pukanie.
- Nie ma mnie. - krzyknęłam i nakryłam się kołdrą. Alka i Cupka jeszcze nie było.
- Otwórz. Przecież nie będziemy tak stać. - usłyszałam głos Karola.
Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Przede mną stali: Karol, Cupko i Aleks.
- Ładnie wyglądasz. - wyszczerzył się Aleks.
- I tylko to chieliście mi powiedzieć? Dzięki. Cześć. - powiedziałam i chciałam zamknąć drzwi, ale Karol mi to uniemożliwił.
- No bo my na ciebie czekamy. - przypatrywał mi się Cupko. Chyba Aleks to zauważył i walnął go po głowie, a ja się zaśmiałam.
- Gdzie na mnie czekacie? - spytałam. Na mnie też coś czeka. Łóżko.
- W pokoju u Bartka. - powiedział Cupko.
- A jeśli mogę wiedzieć, co tam się odbywa?
- Żegnanie Izmiru. Czekamy na ciebie. Za 5 minut masz być. Tylko może się przebież, z resztą jak uważasz. Kolejny się na mnie gapił. Tym razem Karol.
- Karol, debilu. - zaśmiałam się i w końcu udało mi się zamknąć drzwi. C zy mi się tam chciało iść? Nie. Ale chyba nie miałam wyjśćia. Poszłam do łazienki. Zrobiłam makijaż, rozczesałam włosy. Kompletnie nie wiedziałam w co mam się ubrać. Wybrałam ten zestaw: http://allani.pl/zestaw/705497 . Skierowałam się do pokoju Bartka. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Chociaż nie. Na pewno będzie tam alkochol. Nie będę dużo piła. Mam słabą głowę. Już przed pokojem było słychać muzykę. Zapukałam, ale nikt mi nie odpowiedział. Weszłam tam. Zastałam tańczącą Magdę i Bartka. Cupko tańczył bez koszulki, Aleks z Karolem rozmawiali, Zati i Plina się kłócili.
- O jest i nasza piękność. - podeszedł do mnie Cupko. Od razu porwał mnie do tańca. Był świetnym tancerzem. Od tych ciągłych obrotów, aż zakręciło mi się w głowie. Nie wiem czy mi się wydawało, czy nie, ale Konstantin był trochę nachalny. Cały czas patrzył się na mnie Bartek. Oderwałam się od niego. Musiałam chwilę odpocząć. Usiadłam obok Alka.
- Unikasz mnie? - spytałam. Musiałam wiedzieć.
- Nie. - odpowiedział i napił się piwa.
- Czyli tak. A dlaczego, jeśli mogę wiedzieć? - spytałam.
- Teraz przeżuciłaś się na Konstantina? Co? O co mu chodzi? Przecież to on poprosił mnie od tańca.
- ,,Przeżuciłaś się''? Traktujesz mnie jak zabawkę. - powiedziałam ze złami w oczach.
Nic nie powiedział tylko podeszedł do Magdy. Poprosił ją do tańca. Wzięłam butelkę wódki. Nalałam sobie trochę do szklanki. Zaczęłam pić. Byłam już trochę pijana. Podszedł do mnie Bartek i zabrał butelkę.
- Ej, no. Bartuś. Oddaj. - próbowałam wyrwać mu butelkę.
- Na dziś już starczy. Chodź. Odprowadzę cię do pokoju. - powiedział i wziął mnie na ręce.
PERSPEKTYWA KURKA:
Postanowiłem zanieść ją do jej pokoju. Wziąłem ją na ręce. Po drodze coś bełkotała. Najpierw o Szczęsnym, a potem o Alku.
Otworzyłam drzwi i położyłem ją na łóżku. Od razu zasnęła. Postanowiłem trochę tu posiedzieć. Położyłem się obok niej.
PERSPEKTYWA ANKI:
Rano obudził mnie ból głowy. Nagle poczułam, że na kimś leżę. Odwróciłam głowę.
- Bartek? - krzyknęłam i tym samym go obudziłam.
- To nie jest tak. Ja ci to wytłumaczę. A więc upiłaś się. Postanowiłem cię zanieść do swojego pokoju. Położyłem się obok ciebie i zasnąłem. - powiedział, a ja odetchnęłam z ulgą.
- Dzięki. - powiedziałam i poszłam do łazienki. Wyglądałam masakrycznie. Gdy już doprowadziłam się do stanu ,, oglądalności'' i poszłam się ubrać: http://allani.pl/zestaw/727516 .
Zeszłam na śniadanie. Przy stoliku siedzieli prawie wszyscy. Nie widziałam Konstantina. Po chwili przyszedł w ciemnych okularach. Zawsze siedził obok Alka. A teraz nie. Na twarzy Alka zauważyłam rozciętą wargę.
- Jaki gangsta. - zaśmiałam się.
- Kobieto, ciszej. - powiedział łapiąc się za głowę Karol.
- Ukrywasz się przed kimś? - spytał po cichu Zati. - a my się zaśmięliśmy.
- Spojrzałam pytająco na Alka. Patrzył się w talerz. Po chwili siedzący obok Cupka Karol, zdjał mu okulary. Spojrzałam na niego. O mało nie dostałam zawału.
**************************************************************************
Jak myślicie, co mogło się wydarzyć?^^ Mam jeszcze jedno pytanko... Podoba wam się nowe ,,logo"? ;)
- Jak wrócimy do hotelu, to od razu jedziemy do lekarza. - powiedział Bartek.
- To nic poważnego. Zwykłe omdlenie. - wzruszyłam rękami.
- Zwykłe, niezwykłe, ale trzeba się zbadać. - powiedział Kurek. A tak wogól co on tu robi?
- Jak wrócę do Polski, to wtedy pojadę do lekarza. A co ty tu wogóle robisz? - spytałam.
- Przyszedłem pogadać. - podrapał się po głowie.
- Toaleta. Idealne miejsce. - przytaknęłam z uśmiechem.
- Nie ma znaczenia. - zaśmiał się. - Posłuchaj... Przepraszam za wszystko, wiem, że byłem dla ciebie... - zaczął, ale ja mu przerwałam.
- Może już nie kończ. - uśmiechnęłam się. - Przeprosiny przyjęte.
- Dzięki. - powiedział i pocałował mnie w policzek.
- A to za co? - uśmiechnęłam się.
- Tak po prostu, tylko nie mów, że ci się nie podobało. - zaśmiał się i tym też sposobem dostał ode mnie z łokcia.
Po tej rozmowie wróciliśmy do reszty. Dokończyliśmy kawę. Postanowiliśmy iść pozwiedzać miasto. Idąc mijaliśmy dużą fontannę. Oczywiście nie obyło się bez uciekania, gdyż Karol chciał mnie do niej wrzucić.
- Bartuś, weźmniesz mnie na barana? Strasznie bolą mnie nogi? - spytała Magda.
- Wskakuj. - powiedział i spełnił jej proźbę.
- To jest w końcu ten towarzyski mecz z Resovią? - spytał Karol.
- No podobno jutro. - odpowiedział Zati. To jeżeli jest jutro mecz z Rzeszowianami, to przyjedzie rownież Zibi. Czyli czeka mnie rozmowa. Przysiadłam na chwilę obok fontanny, aby napisać sms`a.
- Nie idziesz? - spytał Aleks.
- Idźcie, ja was dogonię. - uśmiechnęłam się.
- Zostanę z tobą. - powiedział i usiadł obok. Ja postanowiłam napisać do Zbyszka.
,, Jutro gracie z Bełchatowem?''
Anka
Na dopowiedź długo nie musiałam czekać.
,,Tak, może wtedy pogadamy''.
Schowałam telefon do torby.
- Mam nadzieję, że dziś się nie zgubimy. - zaśmiałam się.
- Też mam taką nadzieję. - powiedział. Zobaczyłam, czekających na nas Bełchatowian. Wstałam i pociągnęłam Alka za sobą.
Gdy doszliśmy do hotelu zaczęłam się pakować. Następnie poszłam coś zjeść na stołówkę. Nikogo tam nie było oprócz jakiś dwóch starszych panów. Wróciłam do pokoju. Postanowiłam iść na spacer. Najpierw się przebrałam: http://allani.pl/zestaw/712657 , a następnie wyszłam przed hotel. Usiadłam na ławce. Po chwili obok mnie ktoś usiadł. Był to Bartek.
- Śledzisz mnie? - spytałam z uśmiechem.
- Ja? No skąd. - usniósł ręce do góry. - Idziemy się przejść?
- A Magda nie będzie zazdrosna? - spytałam.
- Nie. - powiedział i wstał. Podał mi rękę. Skierowaliśmy się do fontanny. Usiedliśmy obok niej. Wolałam unikać z nim kontaktu wzrokowego, a on przeciwnie.
- Dlaczego mi się tak przyglądasz? Nie masz mnie jeszcze dość? - spojrzałam na niego.
- Ani trochę. Lubię na ciebie patrzeć. - zaśmiał się.
- To był komplement? - zaśmiałam się.
- Tak.
W ciszy wróciliśmy do hotelu.
Poszłam wziąć prysznic. Przebrałam się w pidżamę: http://www.halens.pl/moda-damska-bielizna-nocna-pidzamy-5783/pizama-094382/paging$1,27?oc=036 i już chciałam iść spać, kiedy usłyszałam pukanie.
- Nie ma mnie. - krzyknęłam i nakryłam się kołdrą. Alka i Cupka jeszcze nie było.
- Otwórz. Przecież nie będziemy tak stać. - usłyszałam głos Karola.
Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Przede mną stali: Karol, Cupko i Aleks.
- Ładnie wyglądasz. - wyszczerzył się Aleks.
- I tylko to chieliście mi powiedzieć? Dzięki. Cześć. - powiedziałam i chciałam zamknąć drzwi, ale Karol mi to uniemożliwił.
- No bo my na ciebie czekamy. - przypatrywał mi się Cupko. Chyba Aleks to zauważył i walnął go po głowie, a ja się zaśmiałam.
- Gdzie na mnie czekacie? - spytałam. Na mnie też coś czeka. Łóżko.
- W pokoju u Bartka. - powiedział Cupko.
- A jeśli mogę wiedzieć, co tam się odbywa?
- Żegnanie Izmiru. Czekamy na ciebie. Za 5 minut masz być. Tylko może się przebież, z resztą jak uważasz. Kolejny się na mnie gapił. Tym razem Karol.
- Karol, debilu. - zaśmiałam się i w końcu udało mi się zamknąć drzwi. C zy mi się tam chciało iść? Nie. Ale chyba nie miałam wyjśćia. Poszłam do łazienki. Zrobiłam makijaż, rozczesałam włosy. Kompletnie nie wiedziałam w co mam się ubrać. Wybrałam ten zestaw: http://allani.pl/zestaw/705497 . Skierowałam się do pokoju Bartka. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Chociaż nie. Na pewno będzie tam alkochol. Nie będę dużo piła. Mam słabą głowę. Już przed pokojem było słychać muzykę. Zapukałam, ale nikt mi nie odpowiedział. Weszłam tam. Zastałam tańczącą Magdę i Bartka. Cupko tańczył bez koszulki, Aleks z Karolem rozmawiali, Zati i Plina się kłócili.
- O jest i nasza piękność. - podeszedł do mnie Cupko. Od razu porwał mnie do tańca. Był świetnym tancerzem. Od tych ciągłych obrotów, aż zakręciło mi się w głowie. Nie wiem czy mi się wydawało, czy nie, ale Konstantin był trochę nachalny. Cały czas patrzył się na mnie Bartek. Oderwałam się od niego. Musiałam chwilę odpocząć. Usiadłam obok Alka.
- Unikasz mnie? - spytałam. Musiałam wiedzieć.
- Nie. - odpowiedział i napił się piwa.
- Czyli tak. A dlaczego, jeśli mogę wiedzieć? - spytałam.
- Teraz przeżuciłaś się na Konstantina? Co? O co mu chodzi? Przecież to on poprosił mnie od tańca.
- ,,Przeżuciłaś się''? Traktujesz mnie jak zabawkę. - powiedziałam ze złami w oczach.
Nic nie powiedział tylko podeszedł do Magdy. Poprosił ją do tańca. Wzięłam butelkę wódki. Nalałam sobie trochę do szklanki. Zaczęłam pić. Byłam już trochę pijana. Podszedł do mnie Bartek i zabrał butelkę.
- Ej, no. Bartuś. Oddaj. - próbowałam wyrwać mu butelkę.
- Na dziś już starczy. Chodź. Odprowadzę cię do pokoju. - powiedział i wziął mnie na ręce.
PERSPEKTYWA KURKA:
Postanowiłem zanieść ją do jej pokoju. Wziąłem ją na ręce. Po drodze coś bełkotała. Najpierw o Szczęsnym, a potem o Alku.
Otworzyłam drzwi i położyłem ją na łóżku. Od razu zasnęła. Postanowiłem trochę tu posiedzieć. Położyłem się obok niej.
PERSPEKTYWA ANKI:
Rano obudził mnie ból głowy. Nagle poczułam, że na kimś leżę. Odwróciłam głowę.
- Bartek? - krzyknęłam i tym samym go obudziłam.
- To nie jest tak. Ja ci to wytłumaczę. A więc upiłaś się. Postanowiłem cię zanieść do swojego pokoju. Położyłem się obok ciebie i zasnąłem. - powiedział, a ja odetchnęłam z ulgą.
- Dzięki. - powiedziałam i poszłam do łazienki. Wyglądałam masakrycznie. Gdy już doprowadziłam się do stanu ,, oglądalności'' i poszłam się ubrać: http://allani.pl/zestaw/727516 .
Zeszłam na śniadanie. Przy stoliku siedzieli prawie wszyscy. Nie widziałam Konstantina. Po chwili przyszedł w ciemnych okularach. Zawsze siedził obok Alka. A teraz nie. Na twarzy Alka zauważyłam rozciętą wargę.
- Jaki gangsta. - zaśmiałam się.
- Kobieto, ciszej. - powiedział łapiąc się za głowę Karol.
- Ukrywasz się przed kimś? - spytał po cichu Zati. - a my się zaśmięliśmy.
- Spojrzałam pytająco na Alka. Patrzył się w talerz. Po chwili siedzący obok Cupka Karol, zdjał mu okulary. Spojrzałam na niego. O mało nie dostałam zawału.
**************************************************************************
Jak myślicie, co mogło się wydarzyć?^^ Mam jeszcze jedno pytanko... Podoba wam się nowe ,,logo"? ;)
niedziela, 28 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ 20
- Michał? - spytałam, a on cały czas patrzył się w podłogę. - Chyba się nie pobili? - zaśmiałam się. Słysząc to spojrzał na mnie z zmieszaną miną.
- Musze lecieć. Na razie. - powiedział. Wziął Oliwiera na ręce i wyszedł.
A co jeśli oni naprawdę się pobili? Postanowiłam iść do szatni.
PERSPEKTYWA ALKA:
- Jeszcze jedna taka akcja, a... - zacząłem kłócić się z Bartkiem. Staliśmy na przeciwko siebie na środku szatni.
- A co? Naślesz na mnie jakiś kolesi z Serbi? - zaśmiał się. Już chciałem coś odpowiedzieć, kiedy usłyszałem chrząknięcie. Odwróciłem się równocześnie z Kurkiem. Obok nas stała Anka.
- Nie przeszkadzam? - spytała ironicznie.
- Nie. - powiedział Bartek i wyszedł trącając Ankę barkiem. Chyba to ją wkurzyło, bo wybiegła wściekła.
PERSPEKTYWA ANKI:
Gdy Bartek wychodził wściekły, trącił mnie barkiem. O nie panie Kurek, zadarłeś z niewłaściwą osobą. Wyszłam z szatni i poszłam za nim. Widziałam jak wychodzi na zewnątrz. Gdy usiadł na ławce ja od razu tam podeszłam.
- Za mało wyżyłeś się na mnie na treningu? - chyba był zaskoczony.
- Wracaj do tego swojego Atanasijević`a.
- Bartek, ja nie wiem o co ci chodzi, ale nie będziesz mną pomiatał. - powiedziałam i już chciałam odejść, kiedy on powiedział.
- Ciekawy jestem kto tu kim pomiata. - zakpił.
- A niby ja to robię? - spytłam oburzona.
- Dobra. Nieważne powiedział i poszedł do hotelu, a ja wróciłam do szatni.
Gdy weszłam siedział tam tylko Mariusz. Oglądał zdjęcia na moim aparacie.
- Przepraszam, że wziąłem bez pytania.
- Nie szkodzi. - uśmiechnęłam się.
- Idziesz z nami na siłownię?
- Jasne. - odpowiedziałam i poszłam za nim. Na miejscu byli już wszyscy. Chłopaki zawzięcie ćwiczyli. No w końcu za godzinę mecz. Pomyślałam, że na siłowni nie będę robiła im zdjęć. Trochę się nudziłam, ale postanowiłam sama poćwiczyć. Gdy skonczyłam usiadłam na ławce, a obok mnie Aleks z butelką wody. Upiłam trochę.
- O co wam poszło? - spytałam.
- O nic.
- Aleks? - prawie krzyknęłam.
- Muszę wrcać ćwiczyć. - powiedział.
30 minut później:
Wszyscy rozgrzewali się przed meczem, a ja robiłam zdjęcia. Może wielu kibiców nie było, ale atmosfera jak na początek była dobra. Zaczął się mecz. Po pierwszej przerwie technicznej prowadziliśmy 8:5. Druga przerwa techniczna 16:12 dla Izmiru. W naszym zespole zaczynało dziać się coś złego. Pierwszego seta przegraliśmy 25:18. Drugi set zaczęliśmy nie najlepiej. Pod koniec było 19:12. Pan Jacek wziął przerwę. Postanowiłam podejść bliżej. Miałam kilka uwag do chłopaków, ale wolałam nic nie mówić. Pomyślą sobie, że się wywyższam, czy coś w tym stylu. Pan Nawrocki głównie na nich krzyczał. Kazał się nie poddawać. Kiedy zobaczył, że stoję obok powiedział:
- Anka. Weź powiedz coś tym chłopakom. Może tobie uda się ich zmotywować. - pokiwałam głową. Podeszłam jeszcze bliżej i zaczęłam mówić.
- Chłopaki, przede wszystkim musicie kończyć ataki. Przyjęcie jest okay. Aleks, staraj się omijać blok. Woicki graj więcej środkiem. Zati, nie stawaj tak blisko bloku, bo oni tylko na to czekają. Musicie ryzykować serwami. Jak narazie to oni kierują grą. Musicie grać bardziej defensywnie. Nie możecie się teraz poddać. Co to dla Bełchatowian siedem, czy osiem punktów. - zaśmiałam się. Chłopaki przytaknęli. Koniec czasu. Pan Jacek był chyba zdziwony moimi wskazówkami. Chłopacy wyszli grać. Zaczęli stosować moje spostrzeżenia. Gra im się układała. Prowadziliśmy 22:20. Na serwy wszedł Bartek. As serwisowy! Po kolejnych akcjach było 24:23 dla nas. Tylko jeden punkt do wygrania seta. Woicki wystawił do Pliny i tak! 1-1 w setach. Chłopacy byli bardziej zmotywowani, bo kolejny set łatwo zdobyli Bełchatowianie. W czwartym secie były małe problemy, ale udało nam się z tego wybrnąć. Na końcu cieszyliśmy się wygraną 3-1. MVP został Zati. Pan Nawrocki podszedł do mnie i zaczął mi dziękować, a ja tak naprawdę nie wiedziałam za co. Po prostu powiedziałam co robią źle. Pogratulowałam chłopakom a następnie wróciliśmy do hotelu.
************************************************************************
Następny dzień zakończył się wygraną Skry 3-0. Minął on szybko. Położyłam się spać.
Wstałam i poszłam pod prysznic. Ubrałam się: http://allani.pl/zestaw/757049 a następnie zeszłam na śniadanie. Dziś mnieliśmy dzień wolnego. Wczoraj zaplanowaliśmy, że pójdziemy zwiedzić Izmir. Oczywiście ci co chcieli.
Na stołówce byłam jako pierwsza. Nie mogłam rano spać, więc wcześniej zaczęłam dzień. Zjadłam i poszłam do pokoju. Chłopaki akurat zbierali się do wyjścia na śniadanie. Usiadłam na łóżku i zaczęłam oglądać tv. Nagle przyszedł mi sms. Spojrzałam na wyświetlacz: Zibi.
,, Hej. Wiem, że długo się nie odzywałem, ale musiałem wszystko przemyśleć. Ty pewnie też. Teraz pewnie jesteś w Izmirze, ale jak wrócisz do Polski musimy się spotkać. Już teraz chciałem cię przeprosić, za tamto.
Przepraszam. Zibi:*
Długo się zastanawiałam co mu odpisać.
,,Masz rację. Musimy się spotkać. Jutro wieczorem wracam. Zadzwonię do ciebie.''
Chłopaki wrócili ze śniadania. O 10.00 wszyscy chętni na wycieczkę mięli się stawić przed recepcją. Ja, Cupko i Aleks zeszliśmy na dół. Byli tam już wszyscy, a mianowicie: Bartek, Magda, nasza trójka, Karol, Plina, Zati, Maciek. Nie byłam zachwycona, że Magda z nami idzie, ale cóż. Nie zabronię jej. Na początek postanowiliśmy iść na kawę. Wszyscy świetnie się bawili. Natomiast ja byłam prawie nieobecna. Cały czas rozmyślałam o Zbyszku, a to o Bartku.
- Anka? A pamiętasz jak poraz pierwszy zapisałyśmy się do klubu siatkarskiego? I to było chyba wtedy, gdy od razu po pierwszym treningu złamałaś sobie rękę? - zaśmiała sie, a z nią wszyscy. No kurwa niemożliwe - pomyślałam.
- Taaaa. - odpowiedziałam patrząc się w ziemię.
- Zati opowiedz jakiś kawał. - zaśmiał się Kłos.
- Nie, nie ja opowiem. - wyrywała się Magda. - Słuchajcie. Jak blondynka robi dżem? - spytała oczekując od nas odpowiedzi.
- No nie wiem. - Muzaj wzruszył ramionami.
- Obiera pączka. - zaczęła się śmiać i nikt poza tym. Stuknęłam lekko Karola, żeby się zaśmiał. Wyczuł o co chodzi. Zaśmialiśmy się równocześnie. Wyglądało to tak sztucznie, że swoim spojrzeniem zgromił nas Bartek.
Gdy doszliśmy do jakiejś kawiarni usiedliśmy przy stoliku czekając na zamówioną przez nas kawę. Nagle podeszło do nas kilka osób i spytało po Polsku.
- Przepraszamy, że przeszkadzamy, ale możemy prosić o autografy? - spytała młoda dziewczyna. Obok niej stało dwóch chłopakow i dwie dziewczyny.
- Jasne. - odpowiedzieli prawie jednocześnie. Gdy chłopaki wykonali proźbę dziewczyna zwróciła się do mnie.
- A możemy również panią prosić o autograf? - spytała nieśmiało.
- Mnie? - zaśmiałam się. A co ja takiego dokonałam? - spytałam ze śmiechem.
- Oprócz tego, że jest pani fotografem Skry, dobrą siatkarką i w dodatek bardzo ładną to nic. - powiedział z uśmiechem chłopak.
- A dziękuję. Ale chyba troszkę z tą siatkarką przesadziłeś. Kiedyś może tak, ale nie teraz. - powiedziałam podpisując kartki.
- Myślę, że ani trochę. - powiedział. Pożegnaliśmy się z kibicami i zaczęliśmy pić kawę.
- No Anka, już swoje pięć minut miałaś. - roześmiał się Plina.
- Kto by pomyślał? Ja i rozdawanie autografów. Kiedyś to ja biegałam za autografami. - spojrzałam w filiżankę.
- A kto był tym szczęśliwcem? - spytał Daniel.
- Kochałam piłkę nożną... - zaczęłam, ale Karol mi przerwał.
- Chyba Szczęsnego. - zaśmiał się, a ja zrobiłam zmieszaną minę.
- No Szczęsnego kiedyś też... A on ją. - powiedziała Magda. - Ty chodziłaś z Wojtkiem? - spytał zszokowany Kłos.
- Kiedy to było. - zaśmiałam się.
- Całkiem nie dawno, jakieś cztery lata temu. - kontynuowała Lisowska. Nie chciałam o tym rozmawiać. A co ja się będę zwierzała ze swojego życia.
- A potem tak po prostu ze sobą zerwaliście? - spytał Paweł.
- Żeby to było takie proste. On piłkarz, ja zwykła dziewczyna. Na niego czekał kontrakt z Arsenalem. A co ze mną? Przecież ten związek nie miał przyszłości. - odpowiedziałam, a następnie upiłam łyk kawy.
- A nie mogłaś z nim jechać? - wzruszył ramionami Plina.
- Mogłam. Do dziś się zastanawiam czy dobrze zrobiłam, że z nim nie pojechałam.
- No a teraz możesz go oglądać jedynie w telewizji. - powiedział Paweł.
- Przepraszam, zaraz wracam. - powiedziałam i poszłam do łazienki. Te wszystkie wspomnienia, chwile które z nim spędziłam. Wiem, że to już nie wróci. A z resztą od tamtego czasu na pewno ma dziewczynę. Spojrzałam w lustro. Zbladałam. Zakręciło mi się w głowie. Upadłabym, ale poczułam, że ktoś mnie trzyma.
*************************************************************************
Jak sami widzicie, dodałam do blogu nową postać: Wojtka. Jeżeli podoba wam się mój blog to komentujcie, bo to naprawdę motywuje:3
- Musze lecieć. Na razie. - powiedział. Wziął Oliwiera na ręce i wyszedł.
A co jeśli oni naprawdę się pobili? Postanowiłam iść do szatni.
PERSPEKTYWA ALKA:
- Jeszcze jedna taka akcja, a... - zacząłem kłócić się z Bartkiem. Staliśmy na przeciwko siebie na środku szatni.
- A co? Naślesz na mnie jakiś kolesi z Serbi? - zaśmiał się. Już chciałem coś odpowiedzieć, kiedy usłyszałem chrząknięcie. Odwróciłem się równocześnie z Kurkiem. Obok nas stała Anka.
- Nie przeszkadzam? - spytała ironicznie.
- Nie. - powiedział Bartek i wyszedł trącając Ankę barkiem. Chyba to ją wkurzyło, bo wybiegła wściekła.
PERSPEKTYWA ANKI:
Gdy Bartek wychodził wściekły, trącił mnie barkiem. O nie panie Kurek, zadarłeś z niewłaściwą osobą. Wyszłam z szatni i poszłam za nim. Widziałam jak wychodzi na zewnątrz. Gdy usiadł na ławce ja od razu tam podeszłam.
- Za mało wyżyłeś się na mnie na treningu? - chyba był zaskoczony.
- Wracaj do tego swojego Atanasijević`a.
- Bartek, ja nie wiem o co ci chodzi, ale nie będziesz mną pomiatał. - powiedziałam i już chciałam odejść, kiedy on powiedział.
- Ciekawy jestem kto tu kim pomiata. - zakpił.
- A niby ja to robię? - spytłam oburzona.
- Dobra. Nieważne powiedział i poszedł do hotelu, a ja wróciłam do szatni.
Gdy weszłam siedział tam tylko Mariusz. Oglądał zdjęcia na moim aparacie.
- Przepraszam, że wziąłem bez pytania.
- Nie szkodzi. - uśmiechnęłam się.
- Idziesz z nami na siłownię?
- Jasne. - odpowiedziałam i poszłam za nim. Na miejscu byli już wszyscy. Chłopaki zawzięcie ćwiczyli. No w końcu za godzinę mecz. Pomyślałam, że na siłowni nie będę robiła im zdjęć. Trochę się nudziłam, ale postanowiłam sama poćwiczyć. Gdy skonczyłam usiadłam na ławce, a obok mnie Aleks z butelką wody. Upiłam trochę.
- O co wam poszło? - spytałam.
- O nic.
- Aleks? - prawie krzyknęłam.
- Muszę wrcać ćwiczyć. - powiedział.
30 minut później:
Wszyscy rozgrzewali się przed meczem, a ja robiłam zdjęcia. Może wielu kibiców nie było, ale atmosfera jak na początek była dobra. Zaczął się mecz. Po pierwszej przerwie technicznej prowadziliśmy 8:5. Druga przerwa techniczna 16:12 dla Izmiru. W naszym zespole zaczynało dziać się coś złego. Pierwszego seta przegraliśmy 25:18. Drugi set zaczęliśmy nie najlepiej. Pod koniec było 19:12. Pan Jacek wziął przerwę. Postanowiłam podejść bliżej. Miałam kilka uwag do chłopaków, ale wolałam nic nie mówić. Pomyślą sobie, że się wywyższam, czy coś w tym stylu. Pan Nawrocki głównie na nich krzyczał. Kazał się nie poddawać. Kiedy zobaczył, że stoję obok powiedział:
- Anka. Weź powiedz coś tym chłopakom. Może tobie uda się ich zmotywować. - pokiwałam głową. Podeszłam jeszcze bliżej i zaczęłam mówić.
- Chłopaki, przede wszystkim musicie kończyć ataki. Przyjęcie jest okay. Aleks, staraj się omijać blok. Woicki graj więcej środkiem. Zati, nie stawaj tak blisko bloku, bo oni tylko na to czekają. Musicie ryzykować serwami. Jak narazie to oni kierują grą. Musicie grać bardziej defensywnie. Nie możecie się teraz poddać. Co to dla Bełchatowian siedem, czy osiem punktów. - zaśmiałam się. Chłopaki przytaknęli. Koniec czasu. Pan Jacek był chyba zdziwony moimi wskazówkami. Chłopacy wyszli grać. Zaczęli stosować moje spostrzeżenia. Gra im się układała. Prowadziliśmy 22:20. Na serwy wszedł Bartek. As serwisowy! Po kolejnych akcjach było 24:23 dla nas. Tylko jeden punkt do wygrania seta. Woicki wystawił do Pliny i tak! 1-1 w setach. Chłopacy byli bardziej zmotywowani, bo kolejny set łatwo zdobyli Bełchatowianie. W czwartym secie były małe problemy, ale udało nam się z tego wybrnąć. Na końcu cieszyliśmy się wygraną 3-1. MVP został Zati. Pan Nawrocki podszedł do mnie i zaczął mi dziękować, a ja tak naprawdę nie wiedziałam za co. Po prostu powiedziałam co robią źle. Pogratulowałam chłopakom a następnie wróciliśmy do hotelu.
************************************************************************
Następny dzień zakończył się wygraną Skry 3-0. Minął on szybko. Położyłam się spać.
Wstałam i poszłam pod prysznic. Ubrałam się: http://allani.pl/zestaw/757049 a następnie zeszłam na śniadanie. Dziś mnieliśmy dzień wolnego. Wczoraj zaplanowaliśmy, że pójdziemy zwiedzić Izmir. Oczywiście ci co chcieli.
Na stołówce byłam jako pierwsza. Nie mogłam rano spać, więc wcześniej zaczęłam dzień. Zjadłam i poszłam do pokoju. Chłopaki akurat zbierali się do wyjścia na śniadanie. Usiadłam na łóżku i zaczęłam oglądać tv. Nagle przyszedł mi sms. Spojrzałam na wyświetlacz: Zibi.
,, Hej. Wiem, że długo się nie odzywałem, ale musiałem wszystko przemyśleć. Ty pewnie też. Teraz pewnie jesteś w Izmirze, ale jak wrócisz do Polski musimy się spotkać. Już teraz chciałem cię przeprosić, za tamto.
Przepraszam. Zibi:*
Długo się zastanawiałam co mu odpisać.
,,Masz rację. Musimy się spotkać. Jutro wieczorem wracam. Zadzwonię do ciebie.''
Chłopaki wrócili ze śniadania. O 10.00 wszyscy chętni na wycieczkę mięli się stawić przed recepcją. Ja, Cupko i Aleks zeszliśmy na dół. Byli tam już wszyscy, a mianowicie: Bartek, Magda, nasza trójka, Karol, Plina, Zati, Maciek. Nie byłam zachwycona, że Magda z nami idzie, ale cóż. Nie zabronię jej. Na początek postanowiliśmy iść na kawę. Wszyscy świetnie się bawili. Natomiast ja byłam prawie nieobecna. Cały czas rozmyślałam o Zbyszku, a to o Bartku.
- Anka? A pamiętasz jak poraz pierwszy zapisałyśmy się do klubu siatkarskiego? I to było chyba wtedy, gdy od razu po pierwszym treningu złamałaś sobie rękę? - zaśmiała sie, a z nią wszyscy. No kurwa niemożliwe - pomyślałam.
- Taaaa. - odpowiedziałam patrząc się w ziemię.
- Zati opowiedz jakiś kawał. - zaśmiał się Kłos.
- Nie, nie ja opowiem. - wyrywała się Magda. - Słuchajcie. Jak blondynka robi dżem? - spytała oczekując od nas odpowiedzi.
- No nie wiem. - Muzaj wzruszył ramionami.
- Obiera pączka. - zaczęła się śmiać i nikt poza tym. Stuknęłam lekko Karola, żeby się zaśmiał. Wyczuł o co chodzi. Zaśmialiśmy się równocześnie. Wyglądało to tak sztucznie, że swoim spojrzeniem zgromił nas Bartek.
Gdy doszliśmy do jakiejś kawiarni usiedliśmy przy stoliku czekając na zamówioną przez nas kawę. Nagle podeszło do nas kilka osób i spytało po Polsku.
- Przepraszamy, że przeszkadzamy, ale możemy prosić o autografy? - spytała młoda dziewczyna. Obok niej stało dwóch chłopakow i dwie dziewczyny.
- Jasne. - odpowiedzieli prawie jednocześnie. Gdy chłopaki wykonali proźbę dziewczyna zwróciła się do mnie.
- A możemy również panią prosić o autograf? - spytała nieśmiało.
- Mnie? - zaśmiałam się. A co ja takiego dokonałam? - spytałam ze śmiechem.
- Oprócz tego, że jest pani fotografem Skry, dobrą siatkarką i w dodatek bardzo ładną to nic. - powiedział z uśmiechem chłopak.
- A dziękuję. Ale chyba troszkę z tą siatkarką przesadziłeś. Kiedyś może tak, ale nie teraz. - powiedziałam podpisując kartki.
- Myślę, że ani trochę. - powiedział. Pożegnaliśmy się z kibicami i zaczęliśmy pić kawę.
- No Anka, już swoje pięć minut miałaś. - roześmiał się Plina.
- Kto by pomyślał? Ja i rozdawanie autografów. Kiedyś to ja biegałam za autografami. - spojrzałam w filiżankę.
- A kto był tym szczęśliwcem? - spytał Daniel.
- Kochałam piłkę nożną... - zaczęłam, ale Karol mi przerwał.
- Chyba Szczęsnego. - zaśmiał się, a ja zrobiłam zmieszaną minę.
- No Szczęsnego kiedyś też... A on ją. - powiedziała Magda. - Ty chodziłaś z Wojtkiem? - spytał zszokowany Kłos.
- Kiedy to było. - zaśmiałam się.
- Całkiem nie dawno, jakieś cztery lata temu. - kontynuowała Lisowska. Nie chciałam o tym rozmawiać. A co ja się będę zwierzała ze swojego życia.
- A potem tak po prostu ze sobą zerwaliście? - spytał Paweł.
- Żeby to było takie proste. On piłkarz, ja zwykła dziewczyna. Na niego czekał kontrakt z Arsenalem. A co ze mną? Przecież ten związek nie miał przyszłości. - odpowiedziałam, a następnie upiłam łyk kawy.
- A nie mogłaś z nim jechać? - wzruszył ramionami Plina.
- Mogłam. Do dziś się zastanawiam czy dobrze zrobiłam, że z nim nie pojechałam.
- No a teraz możesz go oglądać jedynie w telewizji. - powiedział Paweł.
- Przepraszam, zaraz wracam. - powiedziałam i poszłam do łazienki. Te wszystkie wspomnienia, chwile które z nim spędziłam. Wiem, że to już nie wróci. A z resztą od tamtego czasu na pewno ma dziewczynę. Spojrzałam w lustro. Zbladałam. Zakręciło mi się w głowie. Upadłabym, ale poczułam, że ktoś mnie trzyma.
*************************************************************************
Jak sami widzicie, dodałam do blogu nową postać: Wojtka. Jeżeli podoba wam się mój blog to komentujcie, bo to naprawdę motywuje:3
środa, 24 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ 19
PERSPEKTYWA ANKI:
Po skończeniu śniadania poszłam po aparat, torebkę, a następnie na salę treningową. Ciekawiło mnie co miał na mysli Pweł. Może Magda zdradział Bartaka?
Gdy weszłam na salę, byli tam wszyscy oprócz Alka. Podobno musiał coś załatwić. Na progu powitał mnie Karol.
- I jak żono? Przygotowana do działania? - spytał. A ja przypomniałam sobie o naszym zakładzie. Wpadłam na pewnien pomysł.
- Jasne, że tak. - uśmiechnęłam się i zaczęłam robić zdjęcia. Wszystkie ujęcia miały w sobie coś szczególnego. Najlepsze zdjęcia to te na których był Cupko. Niby nic takiego nie robił, a i tak wychodził na nich świetnie. Kiedy robiłam zdjęcia Bartkowi, jako jedyny nie zwracał na mnie uwagi. Omijał mnie. Nie wchodził mi w drogę. Może tak Wiśniewska będzie dla ciebie lepiej? Zapomnij, nie zadręczaj się.
Plan misji: ,,Podać Karolowi ręcznik" czas zacząć. Wzięłam do ręki ręcznik. Był białego koloru. Nałożyłam na niego ,,cif". Nie pytajcie skąd ja go wzięłam. Jeżeli już tak bardzo chcecie wiedzieć to stał on w rogu sali obok mopów. A co one tam robiły, to już pytanie raczej nie do mnie. A więc wycisnęłam trochę z butelki i rozsmarowałam po całej szerokości ręcznika. Widząc jak Karol, który podczas rozgrzewki ociera pot ręką zaczęłam dziełać.
- Karol. - krzyknęłam. - Nie martw się, już zaczynam działać. - powiedziałam i podbiegłam z ręcznikiem.
- No, no. Cóż nie spodziewałem się, aż tak dobrej obsługi.
- Nie wierzyłeś we mnie?
- Chyba muszę dać ci podwyżkę. - zaśmiał się, a ja przyłożyłam ręcznik do jego twarzy. Kiedy zorientował się, że ręcznik jest czymś posmarowany, od razu zdjął go z twarzy.
- Kurwa! Co to ma być? - zaczął krzyczeć na całą salę.
- No... ręcznik chyba. - odpowiedziałam.
- Czym ty go wysmarowałaś?
- A producenci ,,Cifu" zapewniali, że zniszczy wszelką bakterię. - zaśmiałam się, a wraz ze mną zaczęli się nabijać z Kłosa wszyscy, wraz z trenerem.
- Zabiję cię. - powiedział i zaczął mnie gonić. Na szczęście biegałam szybko. Był tak wkurzony, że to mu chyba dodało tyle enrgii, więc szybko mnie dogonił.
- Ja nie wiem, jak to się mogło stać. - trzymał mnie w rękach.
- Chciałaś ze mnie zrobić idiotę? Tak? To teraz pośmiejemy się z ciebie. - sama nie wiem czy mówił to w żartach, czy na poważnie. Przerzucił mnie przez ramię i zaczął iść w kierunku szatni. Zaczęłam krzyczeć, ale na nic to się zdało. To co teraz zrobił, przechodziło wszelkie granice. Włożył mnie do prysznica i zaczął lać zimną wodą. Po chwili sam uciekł.
Cała mokra, wyszłam z ,,kąpieli''.
- Kłosie! Zobaczysz, zginiesz w młynie! - zaczęłam wściekła krzyczeć, ale zamiast Karola, był tam Aleks.
- No to nieźle. - zaśmiał się Atanasijević, a ja zaczęłam wyciskać z siebie wodę.
- Zamorduję go. - cała trzęsłam się z zimna.
- Trzymaj. - dał mi swoją klubową koszulkę.
- Dzięki. - powiedziałam. Chciałam się przebrać, ale nie chciałam tego robić przy nim. Ten, jak na złość siedział dalej w szatni.
- No bo wiesz, przebrać się chciałam. - lekko się uśmiechnęłam.
- Moją zgodę masz. - udawał idotę. Postanowiłam zdjąć mokrą bluzkę. Odwróciłam się do niego tyłem i szybko ją zdjęłam, a następnie zaczęłam nakładać drugą. Czułam, jak cały czas wlepia we mnie swoje ślepia. Gdy skończyłam wzięłam suszarkę i zaczęłam suszyć włosy. Aleks czekał aż skończę, a następnie razem udaliśmy się na salę.
Gdy weszliśmy wszyscy byli w dobrych humorach. Na krzesełku zauważłam siedzącego Karola. Uśmiechał się do mnie szyderczo. Już chciałam mu coś krzyknąć, ale zaczepił mnie Plina, który stał obok Bartka.
- Czy my o czymś nie wiemy? - spytał z uśmiechem, a Bartek patrzył cały czas w podłogę. Że unikał ze mną kontaktu wzrokowego, to wiedziałam już od dawna.
- To może ja o czymś nie wiem? - spytałam, wiedząc co teraz sobie myślą. Przecież miałam na sobie koszulkę młodego serba. Myślałam, że wybrnęłam jakoś z tego pytania. No właśnie. Myślałam.
- Tylko nie mów, że koszulka zaginęła w czasie egk... akcji. - drwił dalej Plina.
- Raczej pod prysznicem. - spojrzałam na Bartka. Zero emocji.
- To wy to... pod prysznicem? - spytał, a ja myślałam, że zaraz mu zrobię krzywdę.
- Plina, ogarnij emocje. Ty chyba za dużo myślisz. To długa historia. Z resztą zapytaj Karola.
- Bartek? Ty słyszysz to co ja, czy może się przesłyszałem? - złapał się za głowę Daniel.
- Chyba tak. - odeszedł od nas wściekły Kurek. Znów to samo. O co mu chodzi?
Opowiedziałam środkowemu całą historię z koszulką. Gdy przestał się już ze mnie naśmiewać, ja wróciłam do robienia zdjęć, a on do treningu.
- Anka? - spytał Zati. - Może zagrasz z nami?
- Nie, nie chcę przeszkadzać. - nie oderwałam się od aparatu.
- Nie będziesz. - powiedział terener.
- A i przebierać się nie musisz. - uśmiechnął się szyderczo Karol.
- Chłopaki? Anka z nami zagra. - powiedział trener. - Dojdź do nich. - wskazał na drużynę, w której byli: Mariusz, Zati, Woicki, Plina, Winiar.
Weszłam na boisko.
- Na jakiej pozycji chcesz grać? - spytał Michał.
- Może być... na przyjęciu? - spytałam, a on pokiwał twierdząco głową. Zaczęła się gra. Na zagrywce Bartek. Ustawiłam się odpowiednio. Popatrzyłam na Bartka. On zmierzył mnie wzrokiem, a następnie podrzucił wysoko piłkę. Wycelował i uderzył w nią bardzo mocno. Serw był skierowany prosto na mnie. To było jakieś 120km/h. Odebrałam. Z małymi kłopotami. Ręce miałam całe czerwone. Wystawa Pawła i piłka do mnie. Zaatakowałam. Udało się. W sam róg boiska. Chłopacy, zaczęli bić brawo. Przy stanie 6:5 poszłam na zagrywkę. Zasrewowałam z wyskoku. Odebrali. Rozegrali akcję kończącą do Bartka. Wyskoczyłam do bloku... i zablokowałam go. Wściekł się. Kolej na następną moją zagrywkę. Odebrali bez mniejszego problemu. Znów wystawa do Kurka. Ten jak na złość cały czas atakował we mnie. Ręcę miałam spuchnięte, ale przecież nie poddam się. Przy stanie 15:12 dla niech znów serwował Kurek. I co? Znów we mnie. Co ja mu zrobiłam, że się na mnie tak wyżywał? Odbijając, aż padłam na podłogę. Czułam pieczenie rąk, ale wstałam. To nie była zwykła gra, ale w moim przypadku walka o życie. Chłopaki zaczęli interweniować.
- Stary, co to chcesz ją zabić? - opierdzielał go Kłos.
- O co ci chodzi? - pytał jakby nie wiedział co robi.
- Człowieku, to dziewczyna, nie żaden doświadczony siatkarz. Nawet ja bym tego dobrze nie odebrał. - mówił Kłos, a on tylko pokiwał głową.
Pierwszy set wygrany przez przeciwników. Mimo działam Karola, Bartek kontynuował swoją akcję, jak według mnie brzmniała ona ,,Pozbyć się Wiśniewskiej". W durgim secie skończyłam kilka ataków. Raz czy dwa zablokował mnie Kurek. Nie miałam już siły grać dalej. Krople potu zpływały mi po twarzy. Trener zarządził przerwę. Idąc słyszałam jak Nawrocki rozmawia z Bartkiem.
- Bartek, hamuj. Co ta dziewczyna takiego ci zrobiła? Zabić ją chcesz?
- Nie rozumiem o co wam wszystkim chodzi. Po prostu gram i tyle.
- Ale nie musisz wszystkich swoich ataków kierować na nią. - wrzeszał pan Jacek. Przeszłam dalej. Nie obchodziło mnie to. Usiadłam na ławce. Wyjęłam z torebki krem do rąk i zaczęłam smarować nim dłonie. Nawet kiedy je lekko dotykałam czułam ból. Obok mnie usiadł Mariusz. Miał w ręku jakąś maść. Chwycił moje dłonie i zaczął je smarować.
- No to nieźle cię urządził. - pokiwał głową.
- Ja nie wiem. Co ja mu zrobiłam?
- Nie powinien się tak zachowywać. A robi tak od dłuższego czasu. Prawie z nikim nie rozmawia. Jest na wszystkich obrażony.
- Może to przez Magdę? - spytałam.
- Nie mam pojęcia. Boli cię dalej? - spytał.
- Już mniej. Możemy wracać na boisko.
- Powinnaś odpocząć.
- Nie, wszystko okay. - powiedziałam i weszłam na boisko. Stan rywalizacji to 2:0 dla drużyny Bartka. W trzecim secie unikał mnie jak ognia. Chyba wziął sobie do serca słowa trenera. Miałam na swoim końcie kilka udanych ataków, trzy bloki i dwa asy serwisowe. Ale to nie pomogło mojej drużynie. Przegraliśmy 3-0. Podeszliśmy do siatki, aby podziękować sobie za grę. Poszłam ostatnia. Gdy mnie ktoś dotykał po dłoni czułam niesamowity ból. Rownież, ostatni był Bartek. Każdemu lekko uścisnęłam dłoń. Każdy widząc moje spuchnięte dłonie kręcił głową i pytał czy mocno boli. Nie kurwa łaskocze. Przyszła kolej na pogratulowanie ostatniemu zawodnikowi, czyli Kurkowi. Podeszłam do niego i nie patrząc uścisnęłam lekko jego dłoń.
- Przepraszam. - powiedział cicho i odszedł. Poszłam po swój aparat. Zauważyłam Oliwiera. Michał poprosił abym przez chwilę się nim zajęła. Chętnie się zgodziłam. Pokazałam mu swoje zdjęcia. Po chwili przyszedł Michał.
- Dzięki. - pocałował mnie w policzek.
- A Ania powiedziała, że zabierze mnie na lody. - uśmiechnął się Oli.
- Ty to młody umiesz się ustawić. - roześmiał się Michał.
- Po tatusiu. - powiedziałam z uśmiechem.
- Muszę leiceć. Jeszcze muszę się przebrać. - powiedziałam i już chciałam iść, ale zatrzymał mnie starszy Winiarski.
- Może jeszcze z nami zostaniesz?
- Nie moge, innym razem.
- Lepiej żebyś nie szła do szatni. - ostrzegł mnie Misiek.
**************************************************************************
Borusia - Real - 4:1 <33 Cztery gole Robercika.:P Boski Lewandowski xD. Teraz mam dwa tygodnie wolego więc będę częsciej dodawała posty.;3 Zapraszam do komentowania.
Po skończeniu śniadania poszłam po aparat, torebkę, a następnie na salę treningową. Ciekawiło mnie co miał na mysli Pweł. Może Magda zdradział Bartaka?
Gdy weszłam na salę, byli tam wszyscy oprócz Alka. Podobno musiał coś załatwić. Na progu powitał mnie Karol.
- I jak żono? Przygotowana do działania? - spytał. A ja przypomniałam sobie o naszym zakładzie. Wpadłam na pewnien pomysł.
- Jasne, że tak. - uśmiechnęłam się i zaczęłam robić zdjęcia. Wszystkie ujęcia miały w sobie coś szczególnego. Najlepsze zdjęcia to te na których był Cupko. Niby nic takiego nie robił, a i tak wychodził na nich świetnie. Kiedy robiłam zdjęcia Bartkowi, jako jedyny nie zwracał na mnie uwagi. Omijał mnie. Nie wchodził mi w drogę. Może tak Wiśniewska będzie dla ciebie lepiej? Zapomnij, nie zadręczaj się.
Plan misji: ,,Podać Karolowi ręcznik" czas zacząć. Wzięłam do ręki ręcznik. Był białego koloru. Nałożyłam na niego ,,cif". Nie pytajcie skąd ja go wzięłam. Jeżeli już tak bardzo chcecie wiedzieć to stał on w rogu sali obok mopów. A co one tam robiły, to już pytanie raczej nie do mnie. A więc wycisnęłam trochę z butelki i rozsmarowałam po całej szerokości ręcznika. Widząc jak Karol, który podczas rozgrzewki ociera pot ręką zaczęłam dziełać.
- Karol. - krzyknęłam. - Nie martw się, już zaczynam działać. - powiedziałam i podbiegłam z ręcznikiem.
- No, no. Cóż nie spodziewałem się, aż tak dobrej obsługi.
- Nie wierzyłeś we mnie?
- Chyba muszę dać ci podwyżkę. - zaśmiał się, a ja przyłożyłam ręcznik do jego twarzy. Kiedy zorientował się, że ręcznik jest czymś posmarowany, od razu zdjął go z twarzy.
- Kurwa! Co to ma być? - zaczął krzyczeć na całą salę.
- No... ręcznik chyba. - odpowiedziałam.
- Czym ty go wysmarowałaś?
- A producenci ,,Cifu" zapewniali, że zniszczy wszelką bakterię. - zaśmiałam się, a wraz ze mną zaczęli się nabijać z Kłosa wszyscy, wraz z trenerem.
- Zabiję cię. - powiedział i zaczął mnie gonić. Na szczęście biegałam szybko. Był tak wkurzony, że to mu chyba dodało tyle enrgii, więc szybko mnie dogonił.
- Ja nie wiem, jak to się mogło stać. - trzymał mnie w rękach.
- Chciałaś ze mnie zrobić idiotę? Tak? To teraz pośmiejemy się z ciebie. - sama nie wiem czy mówił to w żartach, czy na poważnie. Przerzucił mnie przez ramię i zaczął iść w kierunku szatni. Zaczęłam krzyczeć, ale na nic to się zdało. To co teraz zrobił, przechodziło wszelkie granice. Włożył mnie do prysznica i zaczął lać zimną wodą. Po chwili sam uciekł.
Cała mokra, wyszłam z ,,kąpieli''.
- Kłosie! Zobaczysz, zginiesz w młynie! - zaczęłam wściekła krzyczeć, ale zamiast Karola, był tam Aleks.
- No to nieźle. - zaśmiał się Atanasijević, a ja zaczęłam wyciskać z siebie wodę.
- Zamorduję go. - cała trzęsłam się z zimna.
- Trzymaj. - dał mi swoją klubową koszulkę.
- Dzięki. - powiedziałam. Chciałam się przebrać, ale nie chciałam tego robić przy nim. Ten, jak na złość siedział dalej w szatni.
- No bo wiesz, przebrać się chciałam. - lekko się uśmiechnęłam.
- Moją zgodę masz. - udawał idotę. Postanowiłam zdjąć mokrą bluzkę. Odwróciłam się do niego tyłem i szybko ją zdjęłam, a następnie zaczęłam nakładać drugą. Czułam, jak cały czas wlepia we mnie swoje ślepia. Gdy skończyłam wzięłam suszarkę i zaczęłam suszyć włosy. Aleks czekał aż skończę, a następnie razem udaliśmy się na salę.
Gdy weszliśmy wszyscy byli w dobrych humorach. Na krzesełku zauważłam siedzącego Karola. Uśmiechał się do mnie szyderczo. Już chciałam mu coś krzyknąć, ale zaczepił mnie Plina, który stał obok Bartka.
- Czy my o czymś nie wiemy? - spytał z uśmiechem, a Bartek patrzył cały czas w podłogę. Że unikał ze mną kontaktu wzrokowego, to wiedziałam już od dawna.
- To może ja o czymś nie wiem? - spytałam, wiedząc co teraz sobie myślą. Przecież miałam na sobie koszulkę młodego serba. Myślałam, że wybrnęłam jakoś z tego pytania. No właśnie. Myślałam.
- Tylko nie mów, że koszulka zaginęła w czasie egk... akcji. - drwił dalej Plina.
- Raczej pod prysznicem. - spojrzałam na Bartka. Zero emocji.
- To wy to... pod prysznicem? - spytał, a ja myślałam, że zaraz mu zrobię krzywdę.
- Plina, ogarnij emocje. Ty chyba za dużo myślisz. To długa historia. Z resztą zapytaj Karola.
- Bartek? Ty słyszysz to co ja, czy może się przesłyszałem? - złapał się za głowę Daniel.
- Chyba tak. - odeszedł od nas wściekły Kurek. Znów to samo. O co mu chodzi?
Opowiedziałam środkowemu całą historię z koszulką. Gdy przestał się już ze mnie naśmiewać, ja wróciłam do robienia zdjęć, a on do treningu.
- Anka? - spytał Zati. - Może zagrasz z nami?
- Nie, nie chcę przeszkadzać. - nie oderwałam się od aparatu.
- Nie będziesz. - powiedział terener.
- A i przebierać się nie musisz. - uśmiechnął się szyderczo Karol.
- Chłopaki? Anka z nami zagra. - powiedział trener. - Dojdź do nich. - wskazał na drużynę, w której byli: Mariusz, Zati, Woicki, Plina, Winiar.
Weszłam na boisko.
- Na jakiej pozycji chcesz grać? - spytał Michał.
- Może być... na przyjęciu? - spytałam, a on pokiwał twierdząco głową. Zaczęła się gra. Na zagrywce Bartek. Ustawiłam się odpowiednio. Popatrzyłam na Bartka. On zmierzył mnie wzrokiem, a następnie podrzucił wysoko piłkę. Wycelował i uderzył w nią bardzo mocno. Serw był skierowany prosto na mnie. To było jakieś 120km/h. Odebrałam. Z małymi kłopotami. Ręce miałam całe czerwone. Wystawa Pawła i piłka do mnie. Zaatakowałam. Udało się. W sam róg boiska. Chłopacy, zaczęli bić brawo. Przy stanie 6:5 poszłam na zagrywkę. Zasrewowałam z wyskoku. Odebrali. Rozegrali akcję kończącą do Bartka. Wyskoczyłam do bloku... i zablokowałam go. Wściekł się. Kolej na następną moją zagrywkę. Odebrali bez mniejszego problemu. Znów wystawa do Kurka. Ten jak na złość cały czas atakował we mnie. Ręcę miałam spuchnięte, ale przecież nie poddam się. Przy stanie 15:12 dla niech znów serwował Kurek. I co? Znów we mnie. Co ja mu zrobiłam, że się na mnie tak wyżywał? Odbijając, aż padłam na podłogę. Czułam pieczenie rąk, ale wstałam. To nie była zwykła gra, ale w moim przypadku walka o życie. Chłopaki zaczęli interweniować.
- Stary, co to chcesz ją zabić? - opierdzielał go Kłos.
- O co ci chodzi? - pytał jakby nie wiedział co robi.
- Człowieku, to dziewczyna, nie żaden doświadczony siatkarz. Nawet ja bym tego dobrze nie odebrał. - mówił Kłos, a on tylko pokiwał głową.
Pierwszy set wygrany przez przeciwników. Mimo działam Karola, Bartek kontynuował swoją akcję, jak według mnie brzmniała ona ,,Pozbyć się Wiśniewskiej". W durgim secie skończyłam kilka ataków. Raz czy dwa zablokował mnie Kurek. Nie miałam już siły grać dalej. Krople potu zpływały mi po twarzy. Trener zarządził przerwę. Idąc słyszałam jak Nawrocki rozmawia z Bartkiem.
- Bartek, hamuj. Co ta dziewczyna takiego ci zrobiła? Zabić ją chcesz?
- Nie rozumiem o co wam wszystkim chodzi. Po prostu gram i tyle.
- Ale nie musisz wszystkich swoich ataków kierować na nią. - wrzeszał pan Jacek. Przeszłam dalej. Nie obchodziło mnie to. Usiadłam na ławce. Wyjęłam z torebki krem do rąk i zaczęłam smarować nim dłonie. Nawet kiedy je lekko dotykałam czułam ból. Obok mnie usiadł Mariusz. Miał w ręku jakąś maść. Chwycił moje dłonie i zaczął je smarować.
- No to nieźle cię urządził. - pokiwał głową.
- Ja nie wiem. Co ja mu zrobiłam?
- Nie powinien się tak zachowywać. A robi tak od dłuższego czasu. Prawie z nikim nie rozmawia. Jest na wszystkich obrażony.
- Może to przez Magdę? - spytałam.
- Nie mam pojęcia. Boli cię dalej? - spytał.
- Już mniej. Możemy wracać na boisko.
- Powinnaś odpocząć.
- Nie, wszystko okay. - powiedziałam i weszłam na boisko. Stan rywalizacji to 2:0 dla drużyny Bartka. W trzecim secie unikał mnie jak ognia. Chyba wziął sobie do serca słowa trenera. Miałam na swoim końcie kilka udanych ataków, trzy bloki i dwa asy serwisowe. Ale to nie pomogło mojej drużynie. Przegraliśmy 3-0. Podeszliśmy do siatki, aby podziękować sobie za grę. Poszłam ostatnia. Gdy mnie ktoś dotykał po dłoni czułam niesamowity ból. Rownież, ostatni był Bartek. Każdemu lekko uścisnęłam dłoń. Każdy widząc moje spuchnięte dłonie kręcił głową i pytał czy mocno boli. Nie kurwa łaskocze. Przyszła kolej na pogratulowanie ostatniemu zawodnikowi, czyli Kurkowi. Podeszłam do niego i nie patrząc uścisnęłam lekko jego dłoń.
- Przepraszam. - powiedział cicho i odszedł. Poszłam po swój aparat. Zauważyłam Oliwiera. Michał poprosił abym przez chwilę się nim zajęła. Chętnie się zgodziłam. Pokazałam mu swoje zdjęcia. Po chwili przyszedł Michał.
- Dzięki. - pocałował mnie w policzek.
- A Ania powiedziała, że zabierze mnie na lody. - uśmiechnął się Oli.
- Ty to młody umiesz się ustawić. - roześmiał się Michał.
- Po tatusiu. - powiedziałam z uśmiechem.
- Muszę leiceć. Jeszcze muszę się przebrać. - powiedziałam i już chciałam iść, ale zatrzymał mnie starszy Winiarski.
- Może jeszcze z nami zostaniesz?
- Nie moge, innym razem.
- Lepiej żebyś nie szła do szatni. - ostrzegł mnie Misiek.
**************************************************************************
Borusia - Real - 4:1 <33 Cztery gole Robercika.:P Boski Lewandowski xD. Teraz mam dwa tygodnie wolego więc będę częsciej dodawała posty.;3 Zapraszam do komentowania.
wtorek, 23 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ 18
- Czyżby? - spytał z błyskiem w oku. Cholera. Ten cały Konstantin mnie wrobił. Nie daruję mu tego.
- No tak. Ja nic nie zrobiłam. - usniosłam ręce w celu poddania się, ale on cały czas mnie trzymał.
- Ale kara musi byc. - powiedział i zaczął mnie łaskotać.
- No Aleks idioto, puszczaj! - krzyczałam i jednocześnie się śmiałam. W końcu przerzucił mnie przez ramię i zaczął iść.
- Gdzie idziemy? - pytałam bezradna.
- Na spacer. - powiedział z uśmiechem.
- Chyba ty, bo jak sam widzisz, niesiesz mnie na rękach. Gdy to powiedziałam postawił mnie na ziemi i sam usiadł na ławce, a ja obok niego. Długo mu się przypatrywałam, aż w końcu się odezwał.
- Zabieram cię na lody. - powiedział i pociągnął mnie za sobą.
Gdy byliśmy już w cukierni, Aleks zamówił dwa lody włoskie. Odebraliśmy je od pani sprzedawczyni, a następnie zaczęliśmy konsumować.
- Czyli się nie gniewasz za to zdjęcie? No i za ten napis...? - spytałam z uśmiechem.
- Chyba nie... Chociaż ten napis... - powiedział, a ja mu przerwałam.
- A to akurat ja wymyśliłam. - podniosłam rękę do góry, a on zaczął się na mnie dziwnie patrzeć. - Ubrudziłam się, czy coś?
- Nie, a chciałabyś mnieć w przyszłości dzieci? - spytał tak nagle.
- A dlaczego pytasz?
- Jeśli nie chcesz nie musisz odpowiadać. - wzruszył ramionami.
- Kiedyś wyobrażałam sobie, że będę mieć wspaniałego męża, oczywiście rycerza - zaśmiałam się - wielki dom z ogrodem, dwójkę dzieci, ale teraz? Nie zastanawiałam się nad tym. Może... Ale najpierw poczekam na tego rycerza. - zaśmiałam się.
- Ja też chciałbym mieć piękną żonę, oczywiście kochającą dzieci tak jak ja. - zaśmiał się. - Ty chyba lubisz dzieci, prawda? - zapytał.
- Nie wyobrażam sobie siebie w roli żony, matki, ale może to wszystko przyjdzie z czasem. Naracie, jestem na to za młoda. - wzruszyłam ramionami. - To co idziemy? - spytałam.
- Jasne. - wstaliśmy i zaczęliśmy iść.
- Aleks? - spytałam zaniepokojona. - A nie powinniśmy skręcić w tamtą stronę? - pokazałam ręką. On podrapał się po głowie, a następnie powiedział.
- Spokojnie, przecież się nie zgubiliśmy. - uśmiechnął się.
- Czyli, chcesz powiedzieć, że nie masz przy sobie komurki i nie masz pojęcia gdzie jesteśmy? - usiadłam na ławce.
- Dokładnie. - usiadł obok mnie. - A ty masz komórkę? - spytał, a ja pokręciłam głową.
- Może kiedyś zaczną nas szukać? - spytałam patrząc na niego.
- Kiedyś... - przełknął ślinę.
- Dobra, idę działać. - powiedziałam i podeszłam do jakiejś kobiety. - Przepraszam. Nie wie pani gdzie jest hotel Nairwa? - spytałam po Angielsku, a ona mi to dokładnie wytłumaczyła. - Dziękuję. Dowidzenia. - porzegnałam się z nią.
- I co? - spytał.
- Zbieraj się. Idziemy. - powiedziałam i ruszyłam a on za mną. - Ała. - zajęczałam i przykucnęłam. No tak. Kontuzja dała o sobie znać.
- Co się stało? -spytał.
- Nic, tylko boli mnie kostka. Stara kontuzja. - uśmiechnąłam się dla niepoznaki. Nie lubiłam gdy ktoś się nade mną litował. Wstałam i zaczęłam iść. Jeżeli możnaby to nazwać chodzeniem. Utykałam.
- Wskakuj. Wezmę cię na barana. - zaproponował Aleks.
- Chyba zwariowałeś. - zaśmiałam się.
- I tak nie dojdziesz sama. Miał rację. Zgodziłam się.
Gdy mnie niósł, noga przestawała boleć.
- Już sobie poradzę. - powiedziałam widząc hotel.
- Jak chcesz. - powiedział i postawił mnie na ziemię.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się.
- W końcu jestem twoim chłopakiem. - zaśmiał się. - Chyba należy mi się nagroda. - pokazał palcem na policzek. O nie nie. Ze mną tak łatwo nie bedzie. Wyciągnęłam z torebki gumę orbit.
- Możesz wziąć nawet dwie. - powiedziałam dość poważnie, a on się zaczerwnienił. - 1:0 dla mnie. - zaśmiałam się i lekko utykając weszłam do hotelu.
- Gdzie wy się podziewaliście? Już mięliśmy was szukać. - powiedział Konstantin.
- Długa histioria. - uśmiechnęłam się. Weszłam do pokoju i poszłam pod prysznic. Od razu położyłam się do łóżka. Po ciężkim dniu zasnęłam.
Obudziła mnie rozmowa. Byli to chyba Aleks i Cupko.
- Stary i jak gadałeś z nią wczoraj? - szeptał Cupko.
- No niby tak. - powiedział Aleks.
- I co pytałeś ją, czy naprawdę będzie twoją dziewczyna?
- Nie wiedziałem jak to zrobić. - odpowiedział Atanasijević. Myślałam, że to sen. Musiałam jak najszybciej przerwać ich rozmowę. Jeszcze mogłabym się dowiedzieć czegoś, czego nie chcę.
Najpierw odkręciłam się w ich stronę, a następnie otworzyłam oczy.
- O już nie śpicie. - powiedziałam podnosząc się z łóżka. Oczywiście nic nie powiedzieli. - Wyglądam aż tak strasznie? - spytałam z uśmiechem.
- Nie, nie jest dobrze. - odpowiedział Cupko, bo Aleks jeszcze był w szoku. Pewnie się domyślał, że usłyszałam ich rozmowę.
- To ja idę się ogarnąć, bo Aleks będzie miał jeszcze przeze mnie koszmary w nocy. - przechodząc rozczochrałam mu włosy.
Wzięłam z szafy strój i poszłam do łazienki. Najpierw wzięłam prysznic, nałożyłam makijaż, wysuszyłam włosy, a następnie się ubrałam : http://allani.pl/zestaw/720793
PERSPEKTYWA ALKA:
- Myślisz, że słyszała naszą rozmowę? - spytałem.
- Możliwe. - przytaknął.
- No to już po mnie. - przełknęłem ślinę.
- Stary, zachowuj się naturalnie, tak, jakby tamtej rozmowy wogóle nie było. - poradził mi Konstantin.
- No okay. - powiedziałem i zaczłęm ścielić swoje łóżko.
Po chwili weszła Anka. Rónież zaczęła ścielić swoje łóżko.
Kiedy skończyliśmy, razem we trójkę zeszliśmy na śniadanie. Na stołówce byli już prawie wszyscy.
PERSPEKTYWA ANKI:
Po nałożeniu posiłku zaczęłam szukać wolnego miejsca. Rozglądając się, zauważyłam jak macha ręką Karol. Postanowiliśmy razem z Alkiem i Kostkiem usiąść obok nich. Gdy usiadłam pomiędzy Karolem i Alkiem, na przeciwko siebie zobaczyłam Kurka, wpatrującego się w talerz. Pewnie pomyślał, że usiadłam tu specjalnie, żeyby go wkurzyć. A tak nie było. Gdybym wcześniej to zauważyła, nie załęłabym tego miejsca.
- Żono. - zaczął Karol. - Chyba nie zapomiałaś o ręcznikach. - powiedział z uśmiechem.
- Mam czuć się zazdrosny? - spytał Aleks.
- Dlaczego...? - spytał niepewnie Karol.
- No nie słyszałeś, że oni ze soba chodzą? - spytał Plina.
- Czyli konkurencja rośnie? - zaśmiał się Kłos, a ja się uśmiechnęłam.
- A co do tych ręczników, to pamiętam. - pokiwałam głową.
- Ale wiesz, to ma być tak profesjonalnie. - rozmarzył się środkowy skry. Spojrzałam na Bartka. Nic nie mówił tylko jadł w skupieniu.
- Halo? - Słszysz? - mówił dalej Karol.
- Tak, tak. - uśmeichnęłam się sztucznie.
- Pewnie zamysliłaś się o mnie. - zaśmiał się dosiadający do nas Konstantin.
- Jasne, że tak. Śnię o tobie nocami. - zażartowałam.
Gdy to powiedziałam Bartek odszedł od stolika i skierował się na halę.
- Co mu odbiło? - spytał Karol.
- Chyba jest zazdrosny. - powiedział Zati, a wszscy się na niego spojrzeli włącznie ze mną.
- O Magdę? - spytałam zdziwiona.
- Oj, dzieci dzieci. - powiedział i również odszedł od stolika. Chyba poszedł za Bartkiem.
PERSPEKTYWA BARTKA:
Nie wiem dlaczego jej słowa tak mnie wkurzyły. Stawałem się coraz bardziej zazdrosny. Jeszcze ten Atanasijević. Cały czas się prztulają i niezwracają na nikogo uwagi.
Poszedłem do swojego pokoju. Usiadłem na łóżku i zacząłem oglądać telewizję. Nagle ktoś wszedł do pokoju. To był Zati.
- Stary, weź się trochę opamiętaj. - opierdzielał mnie Paweł.
- Daj mi spokój. - ignorowałem go.
- Myślisz, że ucieczka wszystko załatwi? Nie lepiej z nią porozmawiać?
- I co jej mam powiedzieć? Że specjalnie związałem się z Magdą, żeby ją wkórwić? - pytałem bezradny. - I tak by to nic nie dało, bo ona ma już chłopaka.
- No to zerwij z Magdą. - wzruszył ramionami Paweł.
- A pomyślałeś, jak Magda to odbierze?
- Czasem trzeba pomyśleć też o sobie. - poklepał mnie po ramieniu.
- Chodźmy na trening. Muszę się na czymś wyżyć. - powiedziałem i wstałem.
- No tak. Ja nic nie zrobiłam. - usniosłam ręce w celu poddania się, ale on cały czas mnie trzymał.
- Ale kara musi byc. - powiedział i zaczął mnie łaskotać.
- No Aleks idioto, puszczaj! - krzyczałam i jednocześnie się śmiałam. W końcu przerzucił mnie przez ramię i zaczął iść.
- Gdzie idziemy? - pytałam bezradna.
- Na spacer. - powiedział z uśmiechem.
- Chyba ty, bo jak sam widzisz, niesiesz mnie na rękach. Gdy to powiedziałam postawił mnie na ziemi i sam usiadł na ławce, a ja obok niego. Długo mu się przypatrywałam, aż w końcu się odezwał.
- Zabieram cię na lody. - powiedział i pociągnął mnie za sobą.
Gdy byliśmy już w cukierni, Aleks zamówił dwa lody włoskie. Odebraliśmy je od pani sprzedawczyni, a następnie zaczęliśmy konsumować.
- Czyli się nie gniewasz za to zdjęcie? No i za ten napis...? - spytałam z uśmiechem.
- Chyba nie... Chociaż ten napis... - powiedział, a ja mu przerwałam.
- A to akurat ja wymyśliłam. - podniosłam rękę do góry, a on zaczął się na mnie dziwnie patrzeć. - Ubrudziłam się, czy coś?
- Nie, a chciałabyś mnieć w przyszłości dzieci? - spytał tak nagle.
- A dlaczego pytasz?
- Jeśli nie chcesz nie musisz odpowiadać. - wzruszył ramionami.
- Kiedyś wyobrażałam sobie, że będę mieć wspaniałego męża, oczywiście rycerza - zaśmiałam się - wielki dom z ogrodem, dwójkę dzieci, ale teraz? Nie zastanawiałam się nad tym. Może... Ale najpierw poczekam na tego rycerza. - zaśmiałam się.
- Ja też chciałbym mieć piękną żonę, oczywiście kochającą dzieci tak jak ja. - zaśmiał się. - Ty chyba lubisz dzieci, prawda? - zapytał.
- Nie wyobrażam sobie siebie w roli żony, matki, ale może to wszystko przyjdzie z czasem. Naracie, jestem na to za młoda. - wzruszyłam ramionami. - To co idziemy? - spytałam.
- Jasne. - wstaliśmy i zaczęliśmy iść.
- Aleks? - spytałam zaniepokojona. - A nie powinniśmy skręcić w tamtą stronę? - pokazałam ręką. On podrapał się po głowie, a następnie powiedział.
- Spokojnie, przecież się nie zgubiliśmy. - uśmiechnął się.
- Czyli, chcesz powiedzieć, że nie masz przy sobie komurki i nie masz pojęcia gdzie jesteśmy? - usiadłam na ławce.
- Dokładnie. - usiadł obok mnie. - A ty masz komórkę? - spytał, a ja pokręciłam głową.
- Może kiedyś zaczną nas szukać? - spytałam patrząc na niego.
- Kiedyś... - przełknął ślinę.
- Dobra, idę działać. - powiedziałam i podeszłam do jakiejś kobiety. - Przepraszam. Nie wie pani gdzie jest hotel Nairwa? - spytałam po Angielsku, a ona mi to dokładnie wytłumaczyła. - Dziękuję. Dowidzenia. - porzegnałam się z nią.
- I co? - spytał.
- Zbieraj się. Idziemy. - powiedziałam i ruszyłam a on za mną. - Ała. - zajęczałam i przykucnęłam. No tak. Kontuzja dała o sobie znać.
- Co się stało? -spytał.
- Nic, tylko boli mnie kostka. Stara kontuzja. - uśmiechnąłam się dla niepoznaki. Nie lubiłam gdy ktoś się nade mną litował. Wstałam i zaczęłam iść. Jeżeli możnaby to nazwać chodzeniem. Utykałam.
- Wskakuj. Wezmę cię na barana. - zaproponował Aleks.
- Chyba zwariowałeś. - zaśmiałam się.
- I tak nie dojdziesz sama. Miał rację. Zgodziłam się.
Gdy mnie niósł, noga przestawała boleć.
- Już sobie poradzę. - powiedziałam widząc hotel.
- Jak chcesz. - powiedział i postawił mnie na ziemię.
- Dzięki. - uśmiechnęłam się.
- W końcu jestem twoim chłopakiem. - zaśmiał się. - Chyba należy mi się nagroda. - pokazał palcem na policzek. O nie nie. Ze mną tak łatwo nie bedzie. Wyciągnęłam z torebki gumę orbit.
- Możesz wziąć nawet dwie. - powiedziałam dość poważnie, a on się zaczerwnienił. - 1:0 dla mnie. - zaśmiałam się i lekko utykając weszłam do hotelu.
- Gdzie wy się podziewaliście? Już mięliśmy was szukać. - powiedział Konstantin.
- Długa histioria. - uśmiechnęłam się. Weszłam do pokoju i poszłam pod prysznic. Od razu położyłam się do łóżka. Po ciężkim dniu zasnęłam.
Obudziła mnie rozmowa. Byli to chyba Aleks i Cupko.
- Stary i jak gadałeś z nią wczoraj? - szeptał Cupko.
- No niby tak. - powiedział Aleks.
- I co pytałeś ją, czy naprawdę będzie twoją dziewczyna?
- Nie wiedziałem jak to zrobić. - odpowiedział Atanasijević. Myślałam, że to sen. Musiałam jak najszybciej przerwać ich rozmowę. Jeszcze mogłabym się dowiedzieć czegoś, czego nie chcę.
Najpierw odkręciłam się w ich stronę, a następnie otworzyłam oczy.
- O już nie śpicie. - powiedziałam podnosząc się z łóżka. Oczywiście nic nie powiedzieli. - Wyglądam aż tak strasznie? - spytałam z uśmiechem.
- Nie, nie jest dobrze. - odpowiedział Cupko, bo Aleks jeszcze był w szoku. Pewnie się domyślał, że usłyszałam ich rozmowę.
- To ja idę się ogarnąć, bo Aleks będzie miał jeszcze przeze mnie koszmary w nocy. - przechodząc rozczochrałam mu włosy.
Wzięłam z szafy strój i poszłam do łazienki. Najpierw wzięłam prysznic, nałożyłam makijaż, wysuszyłam włosy, a następnie się ubrałam : http://allani.pl/zestaw/720793
PERSPEKTYWA ALKA:
- Myślisz, że słyszała naszą rozmowę? - spytałem.
- Możliwe. - przytaknął.
- No to już po mnie. - przełknęłem ślinę.
- Stary, zachowuj się naturalnie, tak, jakby tamtej rozmowy wogóle nie było. - poradził mi Konstantin.
- No okay. - powiedziałem i zaczłęm ścielić swoje łóżko.
Po chwili weszła Anka. Rónież zaczęła ścielić swoje łóżko.
Kiedy skończyliśmy, razem we trójkę zeszliśmy na śniadanie. Na stołówce byli już prawie wszyscy.
PERSPEKTYWA ANKI:
Po nałożeniu posiłku zaczęłam szukać wolnego miejsca. Rozglądając się, zauważyłam jak macha ręką Karol. Postanowiliśmy razem z Alkiem i Kostkiem usiąść obok nich. Gdy usiadłam pomiędzy Karolem i Alkiem, na przeciwko siebie zobaczyłam Kurka, wpatrującego się w talerz. Pewnie pomyślał, że usiadłam tu specjalnie, żeyby go wkurzyć. A tak nie było. Gdybym wcześniej to zauważyła, nie załęłabym tego miejsca.
- Żono. - zaczął Karol. - Chyba nie zapomiałaś o ręcznikach. - powiedział z uśmiechem.
- Mam czuć się zazdrosny? - spytał Aleks.
- Dlaczego...? - spytał niepewnie Karol.
- No nie słyszałeś, że oni ze soba chodzą? - spytał Plina.
- Czyli konkurencja rośnie? - zaśmiał się Kłos, a ja się uśmiechnęłam.
- A co do tych ręczników, to pamiętam. - pokiwałam głową.
- Ale wiesz, to ma być tak profesjonalnie. - rozmarzył się środkowy skry. Spojrzałam na Bartka. Nic nie mówił tylko jadł w skupieniu.
- Halo? - Słszysz? - mówił dalej Karol.
- Tak, tak. - uśmeichnęłam się sztucznie.
- Pewnie zamysliłaś się o mnie. - zaśmiał się dosiadający do nas Konstantin.
- Jasne, że tak. Śnię o tobie nocami. - zażartowałam.
Gdy to powiedziałam Bartek odszedł od stolika i skierował się na halę.
- Co mu odbiło? - spytał Karol.
- Chyba jest zazdrosny. - powiedział Zati, a wszscy się na niego spojrzeli włącznie ze mną.
- O Magdę? - spytałam zdziwiona.
- Oj, dzieci dzieci. - powiedział i również odszedł od stolika. Chyba poszedł za Bartkiem.
PERSPEKTYWA BARTKA:
Nie wiem dlaczego jej słowa tak mnie wkurzyły. Stawałem się coraz bardziej zazdrosny. Jeszcze ten Atanasijević. Cały czas się prztulają i niezwracają na nikogo uwagi.
Poszedłem do swojego pokoju. Usiadłem na łóżku i zacząłem oglądać telewizję. Nagle ktoś wszedł do pokoju. To był Zati.
- Stary, weź się trochę opamiętaj. - opierdzielał mnie Paweł.
- Daj mi spokój. - ignorowałem go.
- Myślisz, że ucieczka wszystko załatwi? Nie lepiej z nią porozmawiać?
- I co jej mam powiedzieć? Że specjalnie związałem się z Magdą, żeby ją wkórwić? - pytałem bezradny. - I tak by to nic nie dało, bo ona ma już chłopaka.
- No to zerwij z Magdą. - wzruszył ramionami Paweł.
- A pomyślałeś, jak Magda to odbierze?
- Czasem trzeba pomyśleć też o sobie. - poklepał mnie po ramieniu.
- Chodźmy na trening. Muszę się na czymś wyżyć. - powiedziałem i wstałem.
niedziela, 21 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ 17
Podeszłam do Aleksa i zaczęłam go namiętnie całować w usta na oczach Bartka. Zdziwiłam się, bo nie opierał się. Kątem oka zobaczyłam jak wkurzony Bartek zbiega na dół, a za nim Magda.
- Przepraszam, nie chciałam... - oderwałam się od niego.
- Chciałaś. - usmiechnął się. - Wiem, że chciałaś tym wkurzyć Bartka. To widać.
Świetnie, teraz każdy będzie wiedział, że mi na nim zależy.
- Wkurza mnie. Cały czas się z nią obściskuje. - skrzywiłam się.
- Zawsze moge poudawać twojego chłopaka. - zaśmiał sę. - Ten pierwszy krok mamy już za sobą. - dodał.
- Jesteś gorzej walnięty niż ja. - powiedziałam z uśmiechem.
- To jak? - spytał.
- No okay. Ale tylko na oczach Magdy i Bartka. - powiedziałam.
- Ale całować cię mogę? - spytał niepewnie.
- Tylko wiesz... Nie bież aż tego tak na poważnie. - roześmiałam się.
- Czyli mogę cię nazwać moją dziewczyna? - pytał dalej. Mam nadzieję, że on sobie nie wyobraża Bóg wie czego. Ja robię to tylko dla tego, żeby odgryść się Bartkowi.
- Raczej tak. Chodźmy już na spotkanie z menagerem. - powiedziałam i pociągnęłam go za sobą.
Gdy byliśmy na miejscu pan Sebastian Gaszek właśnie wygłaszał swoją mowę. Usiedliśmy na wolnych miejscach obo Mariusza i Michała.
- Oczekuję od wszystkich zaangażowania. Oczywiście nie tylko ja, ale cały sztab. Dziś podam wam harmonogram tych trzech dni. - zaczął menager.
A wyglądał on tak:
Pierwszy dzień:
7.00 - pobódka.
8.00 śniadanie.
8.30 pierwszy trening.
11.00 śiłownia.
12.30 pierwszy mecz z Izmirem.
15.00 krótki odpoczynek w pokojach.
16.00 obiadokolacja.
17.00 - 20.00 czas wolny.
Drugi dzień:
7.00 - pobódka.
8.00 śniadanie
9.00 - 11.00 pierwszy trening.
11.00 siłownia
12.00 - 13.00 odpoczynek
13.00 - 15.00 drugi trening.
16.00- 19.00 mecz drugi z Izmirem.
19.00 - kolacja.
Trzeci dzien był wolny.
- To wszystko. Spotykamy się jutro na treninu o 8.30. Możecie iść. - dodał i wszyscy skierowali się do drzwi.
Gdy wracałam do pokoju, zaczepił mnie Zati.
- No no, gratulacje. - powiedział.
- W lotto wygrałam, czy co? - nie wiedziałam do czego zmierza Paweł.
- To ty z Alkiem nie jesteście parą? Przecież wszyscy już o tym wiedzą. - złapał się za głowę.
Jedyne co nasuwało mi się na myśl to: ,,Lepiej bedzie jak Atanasijevića nie będzie w pokoju. Zabiję...".
- Jesteśmy, jesteśmy. Już ja sobie z tym moim słońcem porozmawiam. - powiedziałam, sztucznie się uśmiechając. Weszłam do naszego pokoju.
PERSPEKTYWA ALKA:
Czuję, że zbiliżyłem się do Anki. W końcu zostałem jej ,, niby "chłopakiem. Od razu powiedziałem o tym Konstantinowi. A jeżeli on wie, to raczej wiedzą już o tym wszyscy.
Gdy siedzieliśmy z Kostkiem na kanapie oglądając telewizję weszła wkurzona Anka.
- O Anka, jesteś. Gratuluje. - przytulił ją mój przyajciel.
- Widzę, że wszyscy już wiedzą. - patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem. - Chodź. - pociągnęła mnie z kanapy na korytarz.
Gdy byliśmy już na miejscu zaczęła:
- Ty normalny jetseś? Przecież teraz to już wszyscy o nas wiedzą. Musiałeś to rozgadywać? - spytała wściekła.
- Ja powiedziałem tylko Kostkowi. - broniłem się.
- To jakim cudem wszyscy mi gratulują?
- To źle? Przecież tym jeszcze bardziej wkurzysz Bartka. - powiedziałem.
Przez chwilę panowała cisza. Chyba to przemyślała bo powiedziała:
- Może masz rację. Ale nie rozmawiaj o tym z nikim, okay?
- Jasne. - powiedziałem i ją przytuliłem.
Wróciliśmy do pokoju.
- Pierwsza kłótnia? - roześmiał się Cupko.
- Przynajmniej mamy to już za sobą. - uśmiechnęła się, a ja poszedłem wziąć prysznic.
PERSPEKTYWA ANKI:
Aleks poszedł do łazienki, a ja zaczęłam oglądać telewizję.
- Anka? - spytał szeptem.
- Co?
- Masz jakieś fajne zdjęcia z Alkiem w roli głównej? - spytał.
- Znalazłoby się. A po co ci?
- Dowiesz się potem. - nadal szeptał.
Wzięłam z szafki aparat i zaczęłam szukać. Znalazłam jedno:
Cupko wziął laptop Aleksa.
- Ty chyba zwariowałeś... - powiedziałam niepewnie.
- No i mamy hasło... - kombinował logując się na facebooka.
- Skąd wiesz jakie on ma hasło? - spytałam.
- Jestem dobrym hakierem. - uśmiechnął się. - Nie no żartuję. On ma wszystko zapisane w notesie. - podniósł go do góry.
Gdy zgraliśmy zdjęcie na komputer, zalogowaliśmy się na portal zaczliśmy dodawać zdjęcie. Gdy to zrobiliśmy pod spodem napisaliśmy:
,, W przyszłości planuję dwójkę dzieci'' :)
- On nas zabiej. - przełknęłam ślinę i zaczęłam się śmiać.
- Jak coś to wiedz, że cię lubiłem. - powiedział z uśmiechem.
Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo wyszedł z łazienki Aleks w samych jeansach.
- A po co wam mój laptop? - spytał i podszedł do niego. Nie zdążyliśmy się wylogować, więc na pulpicie było to zdjęcie z napisem w jego języku.
Konstantin przeskoczył przez łóżko i wybieg na korytaż, gdy zaczął mu dzwonić telefon.
- Yyyy.... to on. - powiedziałam i chciałam wybiec na korytaż, ale mnie zatrzymał.
**************************************************************************
Sovia mistrzem Polski;D Cieszycie się? Ja bardzo:P
- Przepraszam, nie chciałam... - oderwałam się od niego.
- Chciałaś. - usmiechnął się. - Wiem, że chciałaś tym wkurzyć Bartka. To widać.
Świetnie, teraz każdy będzie wiedział, że mi na nim zależy.
- Wkurza mnie. Cały czas się z nią obściskuje. - skrzywiłam się.
- Zawsze moge poudawać twojego chłopaka. - zaśmiał sę. - Ten pierwszy krok mamy już za sobą. - dodał.
- Jesteś gorzej walnięty niż ja. - powiedziałam z uśmiechem.
- To jak? - spytał.
- No okay. Ale tylko na oczach Magdy i Bartka. - powiedziałam.
- Ale całować cię mogę? - spytał niepewnie.
- Tylko wiesz... Nie bież aż tego tak na poważnie. - roześmiałam się.
- Czyli mogę cię nazwać moją dziewczyna? - pytał dalej. Mam nadzieję, że on sobie nie wyobraża Bóg wie czego. Ja robię to tylko dla tego, żeby odgryść się Bartkowi.
- Raczej tak. Chodźmy już na spotkanie z menagerem. - powiedziałam i pociągnęłam go za sobą.
Gdy byliśmy na miejscu pan Sebastian Gaszek właśnie wygłaszał swoją mowę. Usiedliśmy na wolnych miejscach obo Mariusza i Michała.
- Oczekuję od wszystkich zaangażowania. Oczywiście nie tylko ja, ale cały sztab. Dziś podam wam harmonogram tych trzech dni. - zaczął menager.
A wyglądał on tak:
Pierwszy dzień:
7.00 - pobódka.
8.00 śniadanie.
8.30 pierwszy trening.
11.00 śiłownia.
12.30 pierwszy mecz z Izmirem.
15.00 krótki odpoczynek w pokojach.
16.00 obiadokolacja.
17.00 - 20.00 czas wolny.
Drugi dzień:
7.00 - pobódka.
8.00 śniadanie
9.00 - 11.00 pierwszy trening.
11.00 siłownia
12.00 - 13.00 odpoczynek
13.00 - 15.00 drugi trening.
16.00- 19.00 mecz drugi z Izmirem.
19.00 - kolacja.
Trzeci dzien był wolny.
- To wszystko. Spotykamy się jutro na treninu o 8.30. Możecie iść. - dodał i wszyscy skierowali się do drzwi.
Gdy wracałam do pokoju, zaczepił mnie Zati.
- No no, gratulacje. - powiedział.
- W lotto wygrałam, czy co? - nie wiedziałam do czego zmierza Paweł.
- To ty z Alkiem nie jesteście parą? Przecież wszyscy już o tym wiedzą. - złapał się za głowę.
Jedyne co nasuwało mi się na myśl to: ,,Lepiej bedzie jak Atanasijevića nie będzie w pokoju. Zabiję...".
- Jesteśmy, jesteśmy. Już ja sobie z tym moim słońcem porozmawiam. - powiedziałam, sztucznie się uśmiechając. Weszłam do naszego pokoju.
PERSPEKTYWA ALKA:
Czuję, że zbiliżyłem się do Anki. W końcu zostałem jej ,, niby "chłopakiem. Od razu powiedziałem o tym Konstantinowi. A jeżeli on wie, to raczej wiedzą już o tym wszyscy.
Gdy siedzieliśmy z Kostkiem na kanapie oglądając telewizję weszła wkurzona Anka.
- O Anka, jesteś. Gratuluje. - przytulił ją mój przyajciel.
- Widzę, że wszyscy już wiedzą. - patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem. - Chodź. - pociągnęła mnie z kanapy na korytarz.
Gdy byliśmy już na miejscu zaczęła:
- Ty normalny jetseś? Przecież teraz to już wszyscy o nas wiedzą. Musiałeś to rozgadywać? - spytała wściekła.
- Ja powiedziałem tylko Kostkowi. - broniłem się.
- To jakim cudem wszyscy mi gratulują?
- To źle? Przecież tym jeszcze bardziej wkurzysz Bartka. - powiedziałem.
Przez chwilę panowała cisza. Chyba to przemyślała bo powiedziała:
- Może masz rację. Ale nie rozmawiaj o tym z nikim, okay?
- Jasne. - powiedziałem i ją przytuliłem.
Wróciliśmy do pokoju.
- Pierwsza kłótnia? - roześmiał się Cupko.
- Przynajmniej mamy to już za sobą. - uśmiechnęła się, a ja poszedłem wziąć prysznic.
PERSPEKTYWA ANKI:
Aleks poszedł do łazienki, a ja zaczęłam oglądać telewizję.
- Anka? - spytał szeptem.
- Co?
- Masz jakieś fajne zdjęcia z Alkiem w roli głównej? - spytał.
- Znalazłoby się. A po co ci?
- Dowiesz się potem. - nadal szeptał.
Wzięłam z szafki aparat i zaczęłam szukać. Znalazłam jedno:
Cupko wziął laptop Aleksa.
- Ty chyba zwariowałeś... - powiedziałam niepewnie.
- No i mamy hasło... - kombinował logując się na facebooka.
- Skąd wiesz jakie on ma hasło? - spytałam.
- Jestem dobrym hakierem. - uśmiechnął się. - Nie no żartuję. On ma wszystko zapisane w notesie. - podniósł go do góry.
Gdy zgraliśmy zdjęcie na komputer, zalogowaliśmy się na portal zaczliśmy dodawać zdjęcie. Gdy to zrobiliśmy pod spodem napisaliśmy:
,, W przyszłości planuję dwójkę dzieci'' :)
- On nas zabiej. - przełknęłam ślinę i zaczęłam się śmiać.
- Jak coś to wiedz, że cię lubiłem. - powiedział z uśmiechem.
Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo wyszedł z łazienki Aleks w samych jeansach.
- A po co wam mój laptop? - spytał i podszedł do niego. Nie zdążyliśmy się wylogować, więc na pulpicie było to zdjęcie z napisem w jego języku.
Konstantin przeskoczył przez łóżko i wybieg na korytaż, gdy zaczął mu dzwonić telefon.
- Yyyy.... to on. - powiedziałam i chciałam wybiec na korytaż, ale mnie zatrzymał.
**************************************************************************
Sovia mistrzem Polski;D Cieszycie się? Ja bardzo:P
czwartek, 18 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ 16
- Moja matka umarła dwa lata temu, ale jeżeli chcesz powiedzieć jej jaka jestem beznadziejna i egoistyczna... To chyba że na cmentarzu. - powiedziałam przez łzy. Wszyscy zamilkli. Nawet Bartek. Siedzący obok mnie Aleks, przytulił mnie. Bartek próbował przepraszać, ale ja go nie słuchałam. Założyłam słuchawki i zaczęłam słuchać ,, Nie zatrzymasz mnie". Chyba każdy ma na swoim odtwarzaczu taką listę piosenek na smutne chwile, pełne rozczarować. To był właśnie ten moment. Nie przestawałam płakać. Może i minęły już dwa lata, ale ja ciągle pamiętałam o tym jakby to było wczoraj. Nie rozumiałam jednego: Dlaczego akurat moja matka?
Chłopaki próbowali zacząć ze mną rozmowę, opowiadać śmieszne historię, ale ja odpowiadałam na nie tylko lekkim uniesieniem końcika ust. Wiedzieli, że to bez sensu więc dali mi już spokój.
W końcu dojechaliśmy do Warszawy. Teraz czeka nas lot samolotem przez około 5 godzin. Wysiedliśmy z autokaru. Od razu skierowałam się po swoją walizkę. Zaczęłam jej szukać.
- Masz. - podał mi ją Bartek.
- Nie musisz się nade mną użalać. - powiedziałam oschle. Co on sobie myslał? Że rzucę mu się na szyję? Wiem, że gdyby wiedział o śmierci mojej rodzicielki, nie zachowałby się tak. Podniosłam walizkę i chciałam odejść, ale on mnie zatrzymał.
- Przepraszam. Tak cholernie żałuję tego co powiedziełem. - objął moją dłoń, ale ja odsunęłam ją na bok.
- Wiesz co? Może to i lepiej, że to powiedziałeś. Przynajmniej wiem co o mnie sądzisz.
- Wcale tak nie myślę. Po prostu broniłem Magdy. Chciałem zrobić na niej dobre wrażenie.
- No to życzę powodzenia. - powiedziałam.
- Czy między nami nie może być tak jak dawniej? - spytał.
- Bartek, ja już nie mam siły się z tobą ciągle kłócić. Dla świętego spokoju, zapomnę o tym co się wydarzyło dziś. - powiedziałam i odeszłam.
Skierowałam się w stronę lotniska. Najpierw przeszukali nam bagaże, a następnie przydizelili siedzenia. Szłam po samolocie nucąc swój numerek: 145.
Gdy byłam już na miejscu okazało się, że jest to siedzenie obok Kurka. Już obok niego siedział jakiś starszy pan. Nic nie mówiąc usiadłam w fotelu. Widzący to Bartek uśmiechnął się.
- Co za zbieg okoliczności.
- Raczej jakieś fatum. - wzruszyłam ramionami.
- Nie cieszysz się, że ze mną siedzisz? - spytał.
- Magda będzie zazdrosna. - odpowiedziałam, a on się uśmiechnął.
Wyjęłam książkę: ,, Nad życie". Nie chciało mi się teraz jej czytać, ale lepsze to niż bezsensowne wpatrywanie się w fotel. Poza tym, czułam na sobie wzrok Bartka.
- Co czytasz? - spytał.
- ,, Nad życie". - odpowiedziałam krótko.
- Nie wiedziałam, że jesteś tak uzdolniona. - powiedział z uznaniem.
- A co, ciebie nie nauczyli czytać? - spytałam.
- Nauczyli, ale nie do góry nogami. - odpowiedział i zaczął się śmiać. Spojrzałam dokładnie w kartki. Faktycznie. Spaliłam buraka, a on nie przestawał się naśmiewać.
- Bardzo śmieszne. - walnęłam go łokciem.
- Ałaaaa. - zaczął krzyczeć i jednocześnie się śmiać.
Po 5 minutach samolot wystartował. Już na starcie usłyszałam głośne : ,,O nieeee!". Osobą która tak krzyczała, był Bartek.
- Bartuś? Może potrzymać cię za rączkę? - zażartowałam, a on pokiwał głową. WTF? Przez cały lot mam go trzymać za rękę? Spojrzałam jeszcze raz na niego. Jego mina mówiła wszystko. Chwyciłam jego dłoń, a on ją mocno uścisnął.
Minęło 10 minut lotu. W końcu Kurek puścił moją rękę.
- Sorki. - powiedział zawstydzony.
- Nie no spoko, każdy ma jakieś słabości. - uśmiechnęłam się.
- Nie wierzę. Ty? - zaśmiał się.
- Ja na przykład boję się żab. - powiedziałam a on uniusł brew. - Barteeeek, bo to trauma z dzieciństwa. Bo jak miałam około 12 lat, to mój obecny przyjaciel Kamil wrzucił mi żabe pod bluzkę. - opowiedziam sytuację z dzieciństwa.
- Kamil? - spytał podejrzliwie. - Znam go?
- To mój przyjaciel. Gra w siatkówkę.
- To długo już musicie się znać. - pokiwał głową.
- Tak naprawdę, to znam go jeszcze z pisakownicy. - zaśmiałam się.
Rozmawialiśmy tak jeszcze około 50 minut. Postanowiłam posłuchać muzyki. Przy tym zasnęłam.
PERSPEKTYWA KURKA:
Strasznie się czułem z tym co powiedziałem. Na szczęście wszystko wróciło do normy. Specjalnie poprosiłem o miejsce na fotelu obok niej aby siedzieć jak najbliżej. Oczywiście ten plan wymyśliłem już wcześniej. Świetnie mi się z nią rozmawia. Mamy wiele wspólnych tematów. Gdy zasnęła, zacząłem jej się przyglądać. Była taka piękna. Nawet jak spała czułem jej mocny harakter. Spała dość długo. Musiałem ją obudzić, ponieważ byliśmy już na miejscu. Ocknęła się. Po chwili wyszliśmy z samolotu. Oczekiwaliśmy na swoje walizki, a następnie skierowaliśmy się do hotelu.
PERSPEKTYWA ANKI:
Gdy byliśmy w hotelu, zaczęto nam przydzielać pokoje. Czułam na sobie wzrok Magdy. Po ostatniej kłótni ze sobą nie rozmawiałyśmy.
- Ania, będziesz miała pokój z Alkiem i Konstantinem. Pasuje ci? - spytał menager Skry.
- Jeżeli chłopakom pasuje to mi też. - uśmiechnęłam się.
- Jasne że tak. - odpowiedzieli prawie jednocześnie. Nasz pokój był na ostatnim piętrze. Obok nas pokój mięli Bartek z Winiarem i Magdą. Po drugiej stronie Zator, Muzaj i Karol.
Od razu wszyscy porozchodzili się do swoich pokoi. Gdy podeszłam pod swój numer: 255. od razu ujrzałam tam Cupka i Alka.
- Nie wchodzicie? - spytałam, wiedząc, że oni mają klucz.
- Masz. - powiedział Cupko i rzucił mi klucze. - Jako, że jesteś jedyną kobieta i jak przystało na panią domu, musisz otworzyć drzwi jako pierwsza. - wyszczerzył się a Alek go poparł.
- Jakiś zwyczaj z Serbii? Czy coś? - spytałam i zaczęłam otwierać drzwi.
- Raczej z Polski. - powiedział łamaną polszczyzną Atanasijević.
- Tego to ja nie znałam. - uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do środka. Hotel jak hotel. Obok siebie stały dwa łóżka, a za ścianką trzecie. Na ścianie wisiał duży telewizor. Były dwie szafy, fotel stoik. Ogólnie wnętrze było przestronne. A ściany były koloru niebieskiego.
Chłopaki od razu zajęłi łóżka. Cupko poszedł za ściankę, a mi zostało zająć łóżko obok Alka. Zaczęłam się rozpakowywać.
- A wy to się nie rozpakowywujecie? - spytałam chłopaków, którzy od razu zaczęłi grać na laptopie.
- Mamy czas. - powiedział Cupko.
Do pokoju wszedł Karol.
- Zbierać się. Zaraz spotkanie z menagerem. - rozsiadł się wygodnie w fotelu.
- Puka się. - powiedziałam.
- Ale chłopaki wiecie. Od mojej żony ręce z daleka. - uśmiechnął się Karol, a ja żuciłam w niego poduszką prosto w twarz.
Po chcwili Cupko z Karolem wyszli, a ja szukałam telefonu. Został ze mną Alek. Gdy go znależliśmy wyszliśmy z pokoju. Zamknęłam drzwi. W tym samym momęcie wyszli z pokoju obok Magda i Bartek. Przytulali się, obejmowali. Nie mogłam dłużej znieść tego widoku. I tego szyderczego wzroku Magdy. Może i będę żałowała tego co zrobię, ale nie wpadłam na żaden inny lepszy pomysł.
*****
I jest kolejny rozdział:D Zapraszam do komentowania :)
Chłopaki próbowali zacząć ze mną rozmowę, opowiadać śmieszne historię, ale ja odpowiadałam na nie tylko lekkim uniesieniem końcika ust. Wiedzieli, że to bez sensu więc dali mi już spokój.
W końcu dojechaliśmy do Warszawy. Teraz czeka nas lot samolotem przez około 5 godzin. Wysiedliśmy z autokaru. Od razu skierowałam się po swoją walizkę. Zaczęłam jej szukać.
- Masz. - podał mi ją Bartek.
- Nie musisz się nade mną użalać. - powiedziałam oschle. Co on sobie myslał? Że rzucę mu się na szyję? Wiem, że gdyby wiedział o śmierci mojej rodzicielki, nie zachowałby się tak. Podniosłam walizkę i chciałam odejść, ale on mnie zatrzymał.
- Przepraszam. Tak cholernie żałuję tego co powiedziełem. - objął moją dłoń, ale ja odsunęłam ją na bok.
- Wiesz co? Może to i lepiej, że to powiedziałeś. Przynajmniej wiem co o mnie sądzisz.
- Wcale tak nie myślę. Po prostu broniłem Magdy. Chciałem zrobić na niej dobre wrażenie.
- No to życzę powodzenia. - powiedziałam.
- Czy między nami nie może być tak jak dawniej? - spytał.
- Bartek, ja już nie mam siły się z tobą ciągle kłócić. Dla świętego spokoju, zapomnę o tym co się wydarzyło dziś. - powiedziałam i odeszłam.
Skierowałam się w stronę lotniska. Najpierw przeszukali nam bagaże, a następnie przydizelili siedzenia. Szłam po samolocie nucąc swój numerek: 145.
Gdy byłam już na miejscu okazało się, że jest to siedzenie obok Kurka. Już obok niego siedział jakiś starszy pan. Nic nie mówiąc usiadłam w fotelu. Widzący to Bartek uśmiechnął się.
- Co za zbieg okoliczności.
- Raczej jakieś fatum. - wzruszyłam ramionami.
- Nie cieszysz się, że ze mną siedzisz? - spytał.
- Magda będzie zazdrosna. - odpowiedziałam, a on się uśmiechnął.
Wyjęłam książkę: ,, Nad życie". Nie chciało mi się teraz jej czytać, ale lepsze to niż bezsensowne wpatrywanie się w fotel. Poza tym, czułam na sobie wzrok Bartka.
- Co czytasz? - spytał.
- ,, Nad życie". - odpowiedziałam krótko.
- Nie wiedziałam, że jesteś tak uzdolniona. - powiedział z uznaniem.
- A co, ciebie nie nauczyli czytać? - spytałam.
- Nauczyli, ale nie do góry nogami. - odpowiedział i zaczął się śmiać. Spojrzałam dokładnie w kartki. Faktycznie. Spaliłam buraka, a on nie przestawał się naśmiewać.
- Bardzo śmieszne. - walnęłam go łokciem.
- Ałaaaa. - zaczął krzyczeć i jednocześnie się śmiać.
Po 5 minutach samolot wystartował. Już na starcie usłyszałam głośne : ,,O nieeee!". Osobą która tak krzyczała, był Bartek.
- Bartuś? Może potrzymać cię za rączkę? - zażartowałam, a on pokiwał głową. WTF? Przez cały lot mam go trzymać za rękę? Spojrzałam jeszcze raz na niego. Jego mina mówiła wszystko. Chwyciłam jego dłoń, a on ją mocno uścisnął.
Minęło 10 minut lotu. W końcu Kurek puścił moją rękę.
- Sorki. - powiedział zawstydzony.
- Nie no spoko, każdy ma jakieś słabości. - uśmiechnęłam się.
- Nie wierzę. Ty? - zaśmiał się.
- Ja na przykład boję się żab. - powiedziałam a on uniusł brew. - Barteeeek, bo to trauma z dzieciństwa. Bo jak miałam około 12 lat, to mój obecny przyjaciel Kamil wrzucił mi żabe pod bluzkę. - opowiedziam sytuację z dzieciństwa.
- Kamil? - spytał podejrzliwie. - Znam go?
- To mój przyjaciel. Gra w siatkówkę.
- To długo już musicie się znać. - pokiwał głową.
- Tak naprawdę, to znam go jeszcze z pisakownicy. - zaśmiałam się.
Rozmawialiśmy tak jeszcze około 50 minut. Postanowiłam posłuchać muzyki. Przy tym zasnęłam.
PERSPEKTYWA KURKA:
Strasznie się czułem z tym co powiedziałem. Na szczęście wszystko wróciło do normy. Specjalnie poprosiłem o miejsce na fotelu obok niej aby siedzieć jak najbliżej. Oczywiście ten plan wymyśliłem już wcześniej. Świetnie mi się z nią rozmawia. Mamy wiele wspólnych tematów. Gdy zasnęła, zacząłem jej się przyglądać. Była taka piękna. Nawet jak spała czułem jej mocny harakter. Spała dość długo. Musiałem ją obudzić, ponieważ byliśmy już na miejscu. Ocknęła się. Po chwili wyszliśmy z samolotu. Oczekiwaliśmy na swoje walizki, a następnie skierowaliśmy się do hotelu.
PERSPEKTYWA ANKI:
Gdy byliśmy w hotelu, zaczęto nam przydzielać pokoje. Czułam na sobie wzrok Magdy. Po ostatniej kłótni ze sobą nie rozmawiałyśmy.
- Ania, będziesz miała pokój z Alkiem i Konstantinem. Pasuje ci? - spytał menager Skry.
- Jeżeli chłopakom pasuje to mi też. - uśmiechnęłam się.
- Jasne że tak. - odpowiedzieli prawie jednocześnie. Nasz pokój był na ostatnim piętrze. Obok nas pokój mięli Bartek z Winiarem i Magdą. Po drugiej stronie Zator, Muzaj i Karol.
Od razu wszyscy porozchodzili się do swoich pokoi. Gdy podeszłam pod swój numer: 255. od razu ujrzałam tam Cupka i Alka.
- Nie wchodzicie? - spytałam, wiedząc, że oni mają klucz.
- Masz. - powiedział Cupko i rzucił mi klucze. - Jako, że jesteś jedyną kobieta i jak przystało na panią domu, musisz otworzyć drzwi jako pierwsza. - wyszczerzył się a Alek go poparł.
- Jakiś zwyczaj z Serbii? Czy coś? - spytałam i zaczęłam otwierać drzwi.
- Raczej z Polski. - powiedział łamaną polszczyzną Atanasijević.
- Tego to ja nie znałam. - uśmiechnęłam się.
Weszliśmy do środka. Hotel jak hotel. Obok siebie stały dwa łóżka, a za ścianką trzecie. Na ścianie wisiał duży telewizor. Były dwie szafy, fotel stoik. Ogólnie wnętrze było przestronne. A ściany były koloru niebieskiego.
Chłopaki od razu zajęłi łóżka. Cupko poszedł za ściankę, a mi zostało zająć łóżko obok Alka. Zaczęłam się rozpakowywać.
- A wy to się nie rozpakowywujecie? - spytałam chłopaków, którzy od razu zaczęłi grać na laptopie.
- Mamy czas. - powiedział Cupko.
Do pokoju wszedł Karol.
- Zbierać się. Zaraz spotkanie z menagerem. - rozsiadł się wygodnie w fotelu.
- Puka się. - powiedziałam.
- Ale chłopaki wiecie. Od mojej żony ręce z daleka. - uśmiechnął się Karol, a ja żuciłam w niego poduszką prosto w twarz.
Po chcwili Cupko z Karolem wyszli, a ja szukałam telefonu. Został ze mną Alek. Gdy go znależliśmy wyszliśmy z pokoju. Zamknęłam drzwi. W tym samym momęcie wyszli z pokoju obok Magda i Bartek. Przytulali się, obejmowali. Nie mogłam dłużej znieść tego widoku. I tego szyderczego wzroku Magdy. Może i będę żałowała tego co zrobię, ale nie wpadłam na żaden inny lepszy pomysł.
*****
I jest kolejny rozdział:D Zapraszam do komentowania :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
